czwartek, 14 marca 2013

II. 2Min/JongKey - "Przeznaczenia nie oszukasz" Part 4

              No i jest wreszcie - czwarty rozdział!! Hoshi - możliwe, że masz rację co do piątki. Muszę się głębiej zastanowić.
          Lubię pisać o ludziach, którzy trochę wypili, bądź są w trakcie. XD Kocham pisać o draniach. <3 Wielbię czarne charaktery. Dlatego nie zdziwcie się jeśli kilka ich będzie. >D No i jeszcze raz zapraszam na mojego drugiego bloga, do którego link macie na górze jako stronę "kolejny blog". Tam widać mnie trochę rzadziej, ale piszę tam opowiadanie yaoi i hetero oraz wstawiam zdjęcia i różne "rzeczy", które znajdę w internecie. ;D Zapraszam do czytania i komentowania obu blogów! No i oczywiście mam nadzieję, że spodoba Wam się czwarty rozdział. :) KOCHAJMY LUDZKIE NALEŚNIKI!!! <3

 PS. Nie potępiajcie mnie za to co Minho powie w tym rozdziale. Miałam napływ weny i pisałam co mi przyszło do głowy, ale nawet jestem w miarę zadowolona z efektu. Jednak mimo wszystko proszę - NIE BIJCIE!  T______T
                ***************************************************************


             Minho miał mocną głowę do picia. Jednak wchłonął tyle alkoholu, że nawet on nie był do końca trzeźwy. Onew nie pił dużo, bo wiedział, że polegnie. Wypił nie więcej niż dwa piwa niskoprocentowe i odpuścił sobie dalsze jego spożywanie. Jednak co innego jeśli chodzi o Jjong'a i Key. Ci potrafili wypić dużo, więc nawet jeśli Jonghyun miał mocną głowę, to na nic mu się to zdało. W tym momencie turlał się po podłodze i mówił, że jest ludzkim naleśnikiem. Key natomiast siedział obok niego i wpatrywał się w chłopaka jakby chciał go zjeść. Minho i Jinki oczywiście to zauważyli, ale woleli nie komentować. Zwalili wszystko na promile we krwi blondyna.
 - I jak tam Lee Taemin? - zagadnął Onew odgarniając włosy z twarzy.
 - Nie rozumiem pytania. - mruknął Minho spoglądając na swojego hyung'a.
 - Aż tyle wypiłeś?
Choi zmierzył go wzrokiem.
 - A co miałoby z nim być? - spytał w końcu przenosząc wzrok na śpiewających "Odę do radości" przyjaciół.
 - Nie wiem. Ty mi powiedz. Nie działa na ciebie jakoś... inaczej?
Minho przymknął oczy i oparł głowę o oparcie.
 - Nie mam bladego pojęcia, Onew. Nie jestem gejem. A to jest takie małe, pyskate dziecko. Jednak nie potrafię go uderzyć, ani być dla niego miły. Po prostu czuję, że jeśli zrobię dla niego coś miłego, to pociągnę za sobą cały sznur konsekwencji. - odparł brunet wciągając głęboko powietrze. Wszystko co mówił było prawdą. Nikomu innemu by tego nie powiedział. Czuł, że tylko Jinki może go zrozumieć. Był z całej ekipy najstarszy jak i najrozsądniejszy. Jedyną jego słabością były kurczaki, bez których nie potrafił się obejść. Minho dziwił się, że jeszcze mu nie zbrzydły.
 - A podoba ci się? - Lee kontynuował temat.
Choi odstawił puszkę z piwem na stoli przed sobą i zastanowił się chwilę nad odpowiedzią.
 - Jest tylko moim służącym. Między nami nic nie było, nie ma i nie będzie. Dlatego odpuść sobie Jinki. Nie jestem Key co oznacza, że nie jestem gejem wierzącym w miłość. Nie ma żadnego dowodu na jej istnienie. Mój ojciec też podobno kocha matkę, a wciąż ma jakieś panny na boku. W dodatku jego kochanki są w moim wieku lub niewiele starsze. Naprawdę dalej sądzisz, że osoba wychowywana przez takiego ojca powinna wierzyć w miłość? - Minho zakończył swój monolog po czym dopił piwo.

         Tymczasem Key obserwował jak Jonghyun upodabnia się do jedzenia. Nie żeby miał coś przeciwko, ale zwiększało to tylko jego apetyt na usta chłopaka. Chciał się odkochać, ale zakochiwał się coraz bardziej i nie mógł nic na to poradzić. Jakimś niewyjaśnionym sposobem, po pijaku Jonghyun wyglądał jeszcze atrakcyjniej. Kibum'a niesamowicie to denerwowało. Nie potrafił skupić się na najprostszych czynnościach. Zbyt dużo alkoholu i Jonghyun'a.
       Nagle zobaczył, że Jjong zbliża się do niego. Patrzył na Blinga zdezorientowany. Ten jednak uklęknął przed nim i oznajmił:
 - Julio, moja najdroższa z najdroższych! Ucieknijmy razem!
Key był nieco wstawiony, więc z ochotą odpowiedział na to wezwanie:
 - Romeo! Och, Romeo! Jakżebym mogła ci odmówić?
Jonghyun spróbował wstać, ale skończyło się na tym, że stracił równowagę. Kibum spróbował mu pomóc. Niestety (a może i stety) nie uwzględnił tego, że sam niemało wypił, a Jjong jest cięższy od niego. Chcąc, nie chcąc upadł razem ze starszym na ziemię.
     Czuł pod sobą ciepłe ciało Jonghyun'a przyprawiające go o dreszcze. Mimo iż, starszy Kim miał na sobie koszulkę, młodszy czuł wszystkie jego mięśnie. Pożądanie ogarniało go coraz bardziej. Był bezradny. Na szczęście alkohol sprawiał, że nie przejmował się konsekwencjami, a do tego zapach Jjong'a tumanił go do końca. Myślał tylko o nim i jego ciele przyklejonym do jego. Nawet nie próbował wstać.
 - Ratunku! Przygniotło mnie jakieś wyjątkowo lekkie i ładne drzewko! - jęknął Jonghyun. Minho i Onew zerknęli na nich zdziwieni. Nie przypuszczali, że podczas ich rozmowy sprawy zajdą tak daleko. Gospodarz niechętnie wstał i pomógł Key podnieść się z ziemi. Ten pewnie by mu podziękował, gdyby nie fakt, że oderwano go od najseksowniejszego źródła ciepła jakie miał przyjemność dotykać. Opadł na kanapę obok Jinki'ego. Najstarszy jęknął, kiedy Kim usiadł na jego dłoni, a ta wygięła się w złą stronę.
 - Wybacz. - mruknął Kibum i odsunął się odrobinę. Lee westchnął.
 - Długo jeszcze chcesz to znosić?
Kibum spojrzał na niego zdziwiony.
 - O co ci chodzi?
 - Minho i Jjong są ślepi, ale ja widzę co się dzieje. Jesteś głupi Key, ale Jonghyun również jest idiotą. W końcu to zrozumiecie.
Key przeszedł dreszcz. Jednak zanim dotarło do niego co jego hyung powiedział, ten był już obok Minho, który próbował pomóc wstać starszemu Kim.



                   Taemin leżał na łóżku w pokoju pogrążonym w ciemności. Słońce już dawno zaszło, a zastąpił je srebrzysto-biały księżyc. Czuł się jak w jakimś kiepskim filmie albo śnie. Jego marzeniem było móc się wreszcie z niego obudzić.
        Usłyszał pukanie do drzwi. Wstał niechętnie i otworzył. Stał za nimi Taesun. Westchnął i wpuścił starszego brata do środka.
 - O co chodzi? - spytał, kiedy usiedli na jego łóżku.
 - Chciałbym wiedzieć co się z tobą dzieje. Co to za praca? Kto cię zatrudnił? Dlaczego wróciłeś taki zmarnowany? - wypytywał patrząc młodszemu w oczy. Ten natychmiast odwrócił wzrok.
 - Praca jak praca. Zwykła, niepozorna. Znalazł mi ją kolega ze szkoły. Dzisiaj dużo gadali, więc jestem wykończony. Jeśli spodziewałeś się tutaj jakiegoś wątku romantycznego, akcji, czy coś to niestety zawiodę cię - to już cała historia mojego dzisiejszego zmęczenia. Jeszcze jakieś pytania?
Taesun patrzył na brata jakby nie dowierzając jego słowom. Jednak wyglądało na to, że połknął haczyk, bo po chwili uśmiechnął się i wstał. Już wychodził, gdy rzucił na odchodnym:
 - Powodzenia w nowej pracy. Cieszę się, że udało ci się coś znaleźć.
Taemin schował twarz w poduszkę i jęknął. Był zły na siebie za to, że okłamał brata. Jednak wiedział, że gdyby zrobił inaczej, zaczęłyby się pytania, na które on nie potrafiłby szczerze odpowiedzieć. Dlatego wolał skłamać raz, niż wymyślać kilka kłamstw na raz. To było najlepsze wyjście. Przynajmniej tak uważał.

            Zasnął. Obudził go dzwonek telefonu.
 - Słucham... - mruknął do słuchawki.
 - Minnie? Tutaj Key-umma! - usłyszał po drugiej stronie. Zerwał się z łóżka. Skąd on ma jego numer? Słychać było, że nie jest do końca trzeźwy, a w dodatku w tle słychać było jakieś krzyki.
 - Co się tam dzieje? Skąd masz mój numer? - spytał zaskoczony Taemin.
 - Numer spisałem sobie z dokumentów, które wypełniałeś u Minho. A akurat teraz sobie pijemy i chłopaki pomagają Jonghyun'owi wstać z podłogi. Gdybyś ty to widział! On jest cudny nawet, jak jest pijany! - Kibum zaśmiał się do telefonu.
 - Key, powiedz mi, ile wypiłeś? - zapytał Tae kręcąc głową z niedowierzaniem.
 - Kilka butelek...
 - ILE?!
 - Trzy około... albo cztery... - plątał się w odpowiedzi wyraźnie zawstydzony faktem, że młodszy zaraz pewnie na niego nakrzyczy. Tak się również stało.
 - Kim Kibum! Chcesz go poderwać czy wykorzystać?! Jaki ty mi przykład dajesz? Mógłbyś tyle nie pić! Nie wiesz, że to niebezpieczne?!
 - Martwisz się o mnie, Minnie...?
Niemalże widział ten triumfalny uśmieszek na ustach starszego.
 - Lepiej nie pij więcej. Proszę. - mruknął do słuchawki. Odpowiedziało mu milczenie. Jednak po chwili Kibum odezwał się:
 - Skoro mnie tak ładnie prosisz to może przyjedziesz do nas? Wtedy obiecuję, że nic nie wypiję. 
Taemin zagryzł wargę. Zastanowił się chwilę nad odpowiedzią. Westchnął.
 - Nie mogę. Mama źle się czuje. - wyjąkał.
 - No dobra. ŻAŁUUUJ!
Tae rozłączył się. Podczas rozmowy z Key, w tle słyszał spokojny, charyzmatyczny głos Minho co sprawiło, że zasnął dopiero nad ranem.


         Następnego dnia Taemin nieprzytomny szedł korytarzem. Nagle poczuł, że wpada na coś większego od siebie. Zdezorientowany spojrzał w górę i jego oczy spotkały się z ciemnymi źrenicami Jonghyuna.
 - Cz-cześć. - mruknął i już chciał go wyminąć, kiedy ten go zatrzymał.
 - M-mo-możemy pogadać? - spytał tamten spuszczając wzrok. Lee przytaknął i po chwili został zaciągnięty w jakiś boczny korytarz, o którym chłopak nawet nie wiedział. Pomiędzy nimi zapadła głucha cisza.
 - O czym chciałeś porozmawiać? - zapytał Taemin nie spuszczając wzroku ze ściany na przeciwko.
 - Ja... mam problem. Poszedłbym z nim do chłopaków, ale biorąc pod uwagę fakt, że dotyczy jednego z nich, a jedyna osoba, która mogłaby mi pomóc nie ma doświadczenia w takich sprawach to pomyślałem... - zaczął starszy, ale Tae mu przerwał:
 - Chodzi o Key, prawda?
Może nie wyglądał, ale Taemin był bardzo domyślny. Nie zdziwił go również przestraszony wzrok Jonghyun'a.
 - A-ale skąd ty...
 - Zgadłem. A teraz powiedz o co chodzi hyung. - Taemin uśmiechnął się uroczo co sprawiło, że Jjong poczuł się pewniej.
 - Wczoraj urządziliśmy sobie taką małą imprezę, tylko dla naszej czwórki. Troszkę za dużo wypiliśmy razem z Key. Troszeczkę! Jednak w głowie mam tylko nikłe urywki wspomnień, z których jeden jest znaczący... - ściszył głos jakby bał się, że ktoś niepowołany go usłyszy. Lee położył mu rękę na ramieniu.
 - Co się takiego stało?
Kim westchnął najwyraźniej uznając, że nie może ukrywać prawdy skoro sam zaczął rozmowę.
 - Pamiętam tylko, że on siedział obok mnie. Minho i Onew wyszli zostawiając nas samych. Podobno Jinki gorzej się poczuł. Wtedy... ja... on... pocałował mnie. To był tylko niewinny pocałunek w usta, ale podziałał na mnie... inaczej niż zwykle. Poczułem jak przechodzi mnie ciepły prąd i motyle w brzuchu, i... - urwał spoglądając na Tae i sprawdzając czy ten nie patrzy na niego jak na wariata. Młodszy jednak tylko kiwnął głową na znak, że rozumie. Jonghyun odetchnął z ulgą. Potrzebował się przed kimś wygadać i Taemin dał mu taką szansę, mimo faktu iż, prawie się nie znają i zamienili ze sobą najwyżej dwa słowa.
 - Kochasz Key? - spytał Taemin mając już całkowicie poważny wyraz twarzy. Jjong zalał się czerwienią.
 - Nie wiem. Nie mam pojęcia. Nigdy czegoś takiego przy nim nie czułem. Pierwszy raz był na imprezie. Na początku uznałem, że to wina alkoholu, ale potem jednak stwierdziłem, że aż tyle nie wypiłem skoro coś pamiętam. No i dzisiaj nie mam strasznego kaca co również znaczy, że...
 - Co znaczy, że byłeś prawie trzeźwy, kiedy on cię pocałował. Czego nie można powiedzieć o Kibumi'e, który nie wygląda na osobę całującą przyjaciół przy pierwszej okazji. Możliwe, że coś do niego czujesz, ale również masz wątpliwości z powodu promili jakie znajdowały się wtedy w twojej krwi. Dobrze mówię hyung?
Jonghyun skinął głową.
 - Można powiedzieć, że czytasz mi w myślach. - oznajmił próbując się uśmiechnąć. Jednak wyszedł z tego słaby grymas.
 - Po prostu wyciągam wnioski. Boisz się postawić na szali waszej przyjaźni i nie chcesz ryzykować jej utraty przez uczucie, którego nie potrafisz zidentyfikować. - odparł Taemin. Jjong spuścił wzrok na swoje buty. Lee pierwszy raz, od kiedy przeniósł się do tej szkoły, zobaczył jak jedna ze szkolnych gwiazd jest zawstydzona i nie wie co powiedzieć.
 - Co ja mam zrobić? - jęknął Jonghyun zerkając na rudowłosego błagalnym wzrokiem. Ten westchnął i zbliżył się do starszego, po czym objął go mocno co Kim po chwili odwzajemnił.
 - Po pierwsze, nie przejmuj się. Będzie po tobie widać. Po drugie, upewnij się czy Key nic nie pamięta z tamtej nocy. Po trzecie, przemyśl i przeanalizuj sytuację i zastanów się uważnie co tak naprawdę czujesz do Kibum'a. To miły chłopak, który jest otwarty i jeśli go zranisz, nigdy nie będzie taki sam. Rozumiesz? - oznajmił Lee głaszcząc go po plecach. Odsunęli się od siebie. Jonghyun uśmiechnął się pokazując śnieżnobiałe zęby. Taemin zauważył, że starszy wygląda w tym momencie jak dinozaur.
 - Dzięki. Naprawdę! Wielkie dzięki młody. Jesteś mądrzejszy niż myślałem. - odparł Jjong, a po jego minie widać było, że nie żartował.
              Wyszli z korytarza. Od razu zauważył ich Minhyun, który właśnie kierował się w stronę szafek.
 - Taeminnie! - zawołał kiedy zauważył przyjaciela. Wtedy zorientował się, że Lee jest w towarzystwie Jonghyun'a - Cz-cześć. - wydukał.
 - Cześć... yyy... - Jonghyun zaciął się nie pamiętając imienia chłopaka.
 - Minhyun.
 - Właśnie! Wybacz, mam kiepską pamięć do imion. - Jjong zaśmiał się nerwowo - W każdym razie... muszę już iść. Dzięki za radę Tae! Na pewno jej posłucham! - po tych słowach oddalił się zostawiając Taemin'a i Minhyun'a samych.
 - Co chciał? - spytał Min, kiedy zostali już sami. Tae poprawił torbę na ramieniu.
 - Nic szczególnego. Przyszedł po radę. - odparł spokojnie.
Minhyun tylko kiwnął głową i o nic więcej nie pytał. Razem skierowali się do klasy, w której mieli lekcje.


         Głowa Minho bolała. Chłopak czuł jakby miała zaraz eksplodować. Za dużo wypił. Co dziwne - po wczorajszej imprezie nawet Jjong nie miał takiego kaca! Tylko Key i Choi czuli skutki poprzedniej nocy aż nazbyt wyraźnie. Szedł prawie nieprzytomny korytarzem. Było już po dzwonku. Mozolnym krokiem wędrował w kierunku odpowiedniej sali. Miał przymknięte oczy i wyglądał niewyraźnie. Mimo to, nie stracił nic ze swojej charyzmy, a jego przystojna twarz niewiele straciła na nieprzespanej nocy.
       Nagle poczuł, że wpada na coś mniejszego od siebie. Nieznany obiekt upadł na zimne podłoże. Usłyszał jęk bólu. Spojrzał w dół.
 - Tae-Taemin? Co tutaj robisz dzieciaku? - burknął schylając się, by pomóc młodszemu wstać. Ten jednak odsunął się od niego na bezpieczną odległość.
 - N-nic. Dam sobie radę. - mruknął Lee próbując wstać. Oczywiście z marnym skutkiem. Choi spojrzał na niego odrobinę zmartwiony.
 - Co się stało? - spytał znów zbliżając się do chłopaka.
 - Boli mnie ręka. - jęknął Taemin już nie próbując uciec. Brunet złapał go delikatnie i podniósł jak pannę młodą.
 - Zaniosę cię do pielęgniarki. - oznajmił idąc już korytarzem.
Nagle usłyszeli pisk. Minho odwrócił się i ujrzał Key. Blondyn nie tyle co biegł, a szedł do nich szybkim krokiem.
 - Minnie! Co się stało? - spytał przestraszony.
 - Boli mnie ręka. I nie wiem dlaczego on musi mnie nieść skoro nogi mam całe. - mruknął rudowłosy chowając oczy za przydługą grzywką.
 - Niech cię niesie! Znając życie to pewnie wina tego głupiego dryblasa i jego cielska! - prychnął Kibum - Powiem nauczycielce, że zaniosłeś Minnie'ego do pielęgniarki. Nie przeszkadzam wam już! Ciao!

      Minho z Taemin'em patrzyli jak Key niemalże odbiega od nich (niestety, ze względu na kaca nie dałby rady). Choi pokręcił głową z politowaniem i skrzywił się nieco. Uznał, że rzeczywiście nie musiał nieść młodszego do pielęgniarki skoro skręcił sobie nadgarstek. Jednak nie chciał pokazać, że się waha, więc postanowił zachować się jak facet i zanieść Lee do gabinetu. Oczywiście Taemin sprzeciwiał się i marudził, żeby starszy postawił go na ziemi, ale Minho nie słuchał jego próśb. Kim ten dzieciak jest, żeby mu rozkazywać?
 - Minho-hyung... mógłbyś mnie wreszcie puścić? - jęknął młodszy, kiedy doszli do gabinetu pielęgniarki.
 - Zamknij się wreszcie. - mruknął Choi - Pukaj.
Taemin wychylił się lekko czując jak Minho mocniej go przytrzymuje, żeby nie spadł. Zapukał do drzwi. Chłopcy usłyszeli ciche "proszę", więc Tae zacisnął klamkę i weszli do środka. Pielęgniarka wyglądała na zdziwioną widokiem jaki ją spotkał.
 - Choi Minho...? Co się stało?
Minho posadził ostrożnie Lee na kozetce. Higienistka podeszła do rudowłosego wciąż przyglądając się brunetowi.
 - Przewrócił się na korytarzu i boli go teraz ręka. - odparł Choi.
 - Rozumiem...
Kobieta zastanawiała się czemu Minho niósł go do jej gabinetu chłopaka, z którym nie ma nic wspólnego, a którego boli jedynie kończyna.
 - To tylko nadgarstek... - szepnął Taemin. Pielęgniarka spojrzała na jego rękę i skrzywiła się.
 - Podwiń rękaw. - nakazała kobieta. Lee zrobił to odsłaniając przedramię. Higienistka skrzywiła się - Kiepsko to wygląda. Cały nadgarstek jest opuchnięty i siny. Możesz nim ruszać? - spytała. Na jej pytanie chłopak próbował wykonać jakiś gest, jednak na jego twarzy od razu pojawił się grymas bólu.
 - Boli mnie... - mruknął spuszczając wzrok. Był zawstydzony tym, że Choi musiał go widzieć w takiej sytuacji i jeszcze w dodatku zanieść go do higienistki.
 - Boli cię, ale dalej uważasz, że nic ci nie jest? - w głosie kobiety słychać było ironię. Minho przewrócił oczami.
 - To jest głupi, uparty dzieciak. - oznajmił.
 - Ale uroczy jest. Nie pomyślałabym, że to chłopak, gdyby nie to, że cycki ma jakieś małe. - pielęgniarka uśmiechnęła się szeroko - No i widać, że nie tylko ja tak uważam. Kładłeś go na tej kozetce tak delikatnie i z wyczuciem... - westchnęła rozmarzona - Pasujecie do siebie.
 - Teraz nie czas, na dyskutowanie o naszych relacjach. Mogłaby pani mu opatrzyć nadgarstek? Odstawiłbym go od razu do domu jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań. - Choi zerknął na młodszego z politowaniem. Wątpił, czy tej fajtłapie uda się dotrzeć do domu bez pomocy.
       Natomiast Taemin był cały czerwony co nieskutecznie próbował ukryć za rudą grzywką. Nie wiedział co bardziej go denerwowało - to, że ta kobieta zasugerowała, iż cokolwiek może go z Minho łączyć, czy to, że brunet nawet nie zaprzeczył jej spekulacjom.

          Pielęgniarka skończyła owijać nadgarstek bandażem elastycznym. Taemin odetchnął z ulgą. Miał nadzieję, że to już koniec wrażeń.
 - Teraz proszę cię, Minho - zajmij się nim, żeby nie zrobił sobie jeszcze czegoś w drodze do domu.
Na te słowa Lee skamieniał. Nie chciał spędzić z tym chłopakiem nawet chwili dłużej.
 - N-nie trzeba... - próbował się bronić, jednak pielęgniarka mu przerwała:
 - Tu się nie zgodzę. Masz poważnie zwichnięty nadgarstek, a nuż przewrócisz się znowu i upadniesz na tą rękę? Lepiej będzie jak ktoś dotrzyma ci towarzystwa. - oznajmiła. Minho oczywiście na złość młodszemu przytaknął i skierował się do wyjścia.
 - Chodź. Zaprowadzę cię do domu.
Taemin nie miał siły się sprzeciwiać. I tak wiedział, że przegra, więc wolał jak najszybciej dotrzeć do domu i pożegnać się z Choi.
     
           Szli w milczeniu. Nie wiedzieli jak się do siebie odezwać. Minho nawet nie czuł takiej potrzeby. Uznał, że po prostu zaprowadzi rudowłosego do domu i będzie miał to z głowy. Nie robił tego z poczucia winy. Coś takiego nigdy go nie dotyczyło. On postanowił mu towarzyszyć, ponieważ widział, że źle to działa na Lee. A co za tym idzie - mógł go upokorzyć pokazując mu jaki jest bezbronny.
      Wreszcie Taemin przerwał milczenie:
 - Możesz mnie już tutaj zostawić. Do mojego domu niedaleko. - oznajmił.
Minho prychnął.
 - Powiedziałem, że cię odprowadzę, to zrobię to. Nie licz na cud, dzieciaku. Gdybyś nie próbował mnie okraść, nigdy by do tego nie doszło.
Lee musiał mu przyznać rację. Jednak nie pokazał tego po sobie dalej maszerując żwawo w stronę swojego miejsca zamieszkania. Przez chwilę znów nie padało między nimi żadne słowo. Cisza była przerywana jedynie przez przejeżdżające samochody. Taemin'a denerwował ten stan rzeczy. Chciał, żeby starszy się do niego odezwał. Westchnął cicho co nie umknęło uwadze Minho, który przypatrywał mu się teraz z zaciekawieniem. Przyglądał się jego malinowym wargom, karmelowym włosom, mlecznobiałej skórze i czekoladowym oczom. Tae był śliczny. Nawet ładniejszy niż Choi na początku zauważył. Dziewczyny, z którymi spotykał się brunet mogłyby pozazdrościć Taemin'owi urody. Minho parsknął śmiechem przypominając sobie ich pierwsze spotkanie. W sumie, było to nie tak dawno. A Lee był wtedy taki bezbronny i przestraszony, że za każdym razem, kiedy wspominał tamten dzień, Choi śmiał się sam do siebie.
Rudowłosy zauważył, że starszy jest czymś rozbawiony. Zerknął na niego ze zdziwieniem.
 - Coś nie tak? - spytał starając się, żeby zabrzmiało to niedbale.
 - Ależ skąd. Po prostu z czasem coraz bardziej zauważam, że jesteś bezbronny jak mała dziewczynka. - odparł Minho obojętnym tonem. Taemin przystanął.
 - Nie jestem małą dziewczynką! Jestem facetem, jakbyś jeszcze nie zauważył. Rozumiem, że jesteś zły, ale przestań mnie ciągle obrażać! Myślisz, że to jest zabawne? Uważasz, że jesteś śmieszny? Ja się jakoś nie widzę powodu do śmiechu! - warknął. Starszy również się zatrzymał. Tae przełknął ślinę.
 - Czujesz się urażony? Rozumiem. W takim razie zmieniam zdanie. Zachowujesz się jak dojrzewająca dziewczyna. Przez ciebie czuję się jak w jakimś kiepskim, niskobudżetowym filmie o nastolatkach, którzy nie potrafią sobie poradzić z własnymi, arcyważnymi problemami. - prychnął Choi. W Taeminie, aż się gotowało.
 - Czemu się tak wymądrzasz?! Zawsze masz ostatnie zdanie! Nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że ktoś inny niż ty ma rację! Sam jesteś jak dziecko! - krzyknął.
Minho podszedł do niego i szarpnął za ramię, ciągnąc za sobą. Trafili w jakiś zaułek. Lee poczuł jakby miał deja vu. Choi przycisnął go do ściany. Ich twarze dzieliły zaledwie centymetry.
 - Lubisz pyskować, nie? Nie cierpisz, kiedy ktoś inny pokazuje ci, że się mylisz. Jesteśmy w takim razie tacy sami. - mruknął mu do ucha owiewając je ciepłym oddechem. Tae wzdrygnął się.
 - Nie prawda. Nie jestem taki jak ty.
Starszy przytrzymał jedną dłonią jego ręce nad głową, przyciskając je do ściany. Usłyszał syk bólu, ponieważ ścisnął jego zwichnięty nadgarstek. Nie przejął się tym. Druga dłoń jeździła po szczupłym ciele chłopaka wywołując dreszcze. Wredny uśmiech wpełzł na usta bruneta, powodując u Taemin'a złe przeczucia. Minho zjechał dłonią na jego udo. Gładził je po wewnętrznej stronie wywołując u młodszego jeszcze większy rumieniec. Parsknął śmiechem.
 - Rzeczywiście. Nie jesteś taki jak ja. Ty jesteś jeszcze dzieckiem, które nic nie wie o życiu. I aż mnie skręca, że taki gówniarz jak ty mi podskakuje. Jesteś zwykłym, cholernym dzieciakiem, który dostał się do dobrej szkoły tylko ze względu na stypendium. Nie masz nic do zaoferowania. Jesteś nikim. W tych czasach liczy się magia pieniądza. Co możesz dać mi z zamian za zostawienie cię w spokoju? - przerwał przyglądając się wymownie ciału chłopaka - No właśnie. Nic, oprócz siebie samego. - puścił młodszego. Ten patrzył na niego nienawistnym wzrokiem - Chodźmy. Nie mam całego dnia. Dzisiaj masz wolne, ale jutro masz się pojawić. - odparł Choi tak, jakby nic się przed chwilą nie przydarzyło.
        Taemin szedł powoli za nim. Był więcej niż zdenerwowany. Nie tylko na Minho, ale i na siebie. Wszystko dlatego, że starszy miał pieprzoną rację...

            Doszli do domu Lee. Minho uniósł brew, kiedy przyjrzał się jego domowi. Myślał, że będzie to wyglądało tragiczniej. Jednak nie było tak źle. Zerknął znów na młodszego, doszukując się jakiś oznak zakłopotania, czy zestresowania. Jednak twarz Taemin'a była obojętna.
 - Nareszcie... - mruknął młodszy odsuwając się jak najdalej od Choi - Dziękuję za odprowadzenie mnie do domu.
 - Masz za co dziękować. Pofatygowałem się dla ciebie. - odparł Minho.
 - Taa... Dziękuję ci za twoje poświęcenie. - burknął Taemin. Chciał już wejść, kiedy poczuł, że brunet łapie go za ramię. Odwrócił się. We wzroku starszego było coś nieodgadnionego. Chciał coś powiedzieć, ale Choi mu nie pozwolił.
 - Jesteś naprawdę wkurwiającym dzieciakiem. - oznajmił, po czym puścił go i odszedł. Z uśmiechem na ustach.

poniedziałek, 11 marca 2013

The Versatile Blogger - ponownie. ^^

                Zostałam nominowana przez Hoshi. Dziękuję! ;*







ZASADY:
1. Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.
2. Pokazać nagrodę "Versatile Blogger Award" u siebie na blogu.
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.
4. Nominować 15 blogów, które na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
 
 
Teraz czas na fakty o sobie... nie wiem czy będzie ich 7, ale ileś będzie. Wyczerpałam swój limit przy poprzednich. -,-
 
 
1. Nie lubię smutnych zakończeń. Jestem zawziętą zwolenniczką happy endów! <3 

2. Lubię Szekspira. Przeczytałam "Burzę", "Romeo i Julię", "Hamleta" oraz "Makbeta". Biorę się za "Sen o nocy letniej" i "Zimową opowieść". ^^

3. Lubię się wyróżniać. Nie chcę być przeciętna, więc staram się jak mogę. Niestety mam ograniczone pole do popisu przez nowe zarządzenia dyrektora. -,- 

4. Chodzę do gimnazjum sportowego, chociaż nie mam więzadła w nodze (orteza i rehabilitacja) oraz mam 2 wady kręgosłupa (rehabilitacja). XD

5. Nie jestem w 100% pewna co do swojej orientacji. Niby kręcą mnie kolesie, ale jakiś czas temu (te wakacje) chodziłam z dziewczyną. Jednak stchórzyłam i zerwałam z nią kontakt. Do dziś żałuję. 

6. Uczę się języka japońskiego. Wprawdzie sama, ale zawsze coś i jestem z siebie dumna, że daję radę. ;D

7. Jestem indywidualistką. Nie lubię przestrzegać zasad, bo to nudne. Niestety moja mama ma stały kontakt z wychowawczynią, a jeśli nie będę "grzeczna", zabiorą mi telefon. =,=
 
I to wszystko. Hmm... a teraz nominacje... nie mogę nominować tego kto mnie nominował. -,- A szkodaa... A kit z tym! Nominuję:
 

I to tyle. Niestety nie wpadnę na nic więcej, a chcę to teraz skończyć, bo później mi się nie będzie chciało. Ach, to lenistwo! ^^

Nowy rozdział niedługo! Trzymajcie się ciepło! <3

niedziela, 3 marca 2013

The Versatile Blogger (dobrze napisałam?XD)





                                               Nominowała mnie berenika - dziękuję!! <3    


                                                                        ZASADY:
1. Podziękować nominującemu blogowi na jego blogu.
2. Pokazać nagrodę "The Versatile Blogger" u siebie na blogu [ to to zdjęcie u góry ]
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.
4. Nominować 15 blogów, które Twoim zdanie na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.       

         
                                                               7 FAKTÓW O MNIE:  

1. K-popu słucham od mniej więcej, przełomu października i listopada. Na początku nie przepadałam za tym gatunkiem muzyki. Wolałam j-rocka inie potrafiłam się przestawić, ponieważ tamtymi czasy nienawidziłam popu i zawzięcie słuchałam wyłącznie "ciężkiej muzy". Jednak pewnego dnia włączyłam sobie piosenkę SHINee - Lucifer. Dzięki temu utworowi dołączyłam do fanów k-popu. Mam wiele ulubionych zespołów, jednak Szajniaki na zawsze pozostaną "tym pierwszym i wyjątkowym". Mam do nich sentyment. Mimo to, dalej słucham j-rocka i metalu. Tak naprawdę to słucham wszystkiego co mi w ucho wpadnie i mam w odtwarzaczu zarówno pop i jak i rock, gothic rock i heavy metal. >D

2. Jestem chodzącym kataklizmem. Wytłukłam dwa zestawy szklanek w domu i mama kupiła specjalnie dla mnie plastikowy kubek. ^^ Potrafię się przewrócić na prostej drodze, a ostatnio jak wsiadałam do autobusu, potknęłam się o próg. =.= Innym razem w szkole kolega z rozmachem otworzył drzwi od sali i dostałam z klamki w czoło (jestem miszczem). Nie wiem jak to zrobiłam, bo zdaję sobie sprawę, że jestem niska jak na swój wiek (151cm, 14 lat), ale i tak nie powinnam zaryć czołem o klamkę!! O_o

3. Uwielbiam rysować. Podobno mam talent, lecz moim zdaniem musi on być gdzieś bardzo głęboko schowany. Zawsze chciałam narysować własną mangę, jednak najpierw muszę się podszkolić. Rysuję i szkicuję wszystko co mi się spodoba. Prawie zawsze mam przy sobie szkicownik i ołówek. Chciałabym nauczyć się lepiej rysować ludzi, bo póki co wychodzą mi odrobinę nieproporcjonalni. XD Kiedy byłam młodsza chciałam być projektantką.

4. Mam trudny charakter. Kiedy ktoś mnie zdenerwuje, to lepiej, żeby zaczął się modlić. Osoby starsze ode mnie i mniej więcej w moim wieku uważają, że jestem (ekhem, cytuję!) "słodka i urocza", ale raz usłyszałam jak jakaś piątoklasistka mówi, że się mnie boi. O.o Ja się wtedy zapytałam dlaczego, a ona na to, że jestem straszna i jak wchodzę do damskiej szatni (bo tylko tam się widzimy) to mam wzrok jakbym chciała kogoś zabić. Jestem niecierpliwa i uparta. Udaję twardą i pewną siebie, chociaż wcale tak nie jest. Wkurza mnie jak ktoś staje na środku schodów, żeby sobie pogadać, a ja spieszę się na lekcje. No, bo sorry, ale to, że im się nie spieszy nie znaczy, że ja też mam stać. Oczywiście nie potrafię się wtedy powstrzymać od paru "brzydkich słów" i "kulturalnego" kopnięcia jeśli ta osoba dalej nie chce się przesunąć po spokojnym wypowiedzeniu przeze mnie "przepraszam, chcę przejść". W dodatku jeśli coś mnie zaciekawi, to muszę znać odpowiedź na moje pytania, bo inaczej zamęczę pytaniami, aż do śmierci. XD

5. Na początku nie cierpiałam yaoi. Uważałam, że to "fuj i ble i w ogóle". Oczywiście do homoseksualistów nigdy nic nie miałam. Mam nawet kumpla geja. Na początku pisałam yaoi, bo koleżanka uznała, że nie potrafiłabym czegoś takiego napisać. Jednak z czasem się wciągnęłam i polubiłam. Mimo wszystko, wolę shounen-ai niż yaoi. ^^

6. Lubię śpiewać. Chodzę dodatkowo do szkoły muzycznej na lekcje śpiewu. Wszyscy mi mówią, że mam ładny głos, ale ja sama mam naprawdę niską samoocenę i nie uważam się za specjalnie utalentowaną. Lubię też rapować. >D Jak są wstawki w piosenkach, to wiadomo kto je wykona. ^w^ Gram na gitarze. Nawet lubię sobie pograć na klawiszach, ale jedyne co potrafię, to "Pojedziemy na łów" i "Mam chusteczkę haftowaną". XD Nie cierpię występować sama. Łzy mi się zbierają w oczach i cała się wtedy trzęsę. Śpiewam zawsze przynajmniej w duecie.

7. Jestem uzależniona od słodyczy. *__* Znajomi śmieją się, że cierpię na niedobór cukru, ponieważ zawsze widzą mnie z chupa chups'em w ustach. ^^ Jak to mówią Mócha i Ramonka (moje kumpele) jestem "łatwa". Potrafię wybaczyć, jeśli ktoś kupi mi lizaka albo żelki. XD Oczywiście, nie jeśli chodzi o poważne kłótnie. Wtedy słodycze nie wystarczą.
          Mam w pokoju własną skrytkę ze słodyczami, o której nikt nie wie. >D

To ja już się nie pogrążam dalej...

Nominuję:

http://supernaturalni.blogspot.com/
http://wposzukiwaniuszczescia-yaoi.blogspot.com
http://bang-zelo.blogspot.com/
http://yaoi-kpop-world.blogspot.com/
http://2min-fantasy.blogspot.com/

Wiem, że miało być 15, ale weź człowieku ogarnij tyle blogów! O_o No i nowy rozdział pojawi się niedługo. Przepraszam, że spóźniłam się z tamtym mimo, iż obiecałam wstawić go w piątek, ale powód mojego opóźnienia wyjaśniłam w poprzedniej notce i nie będę znów o tym pisać. Tym razem postaram się pisać szybciej, jednak każdy wie, że żeby wyszedł dobry rozdział, to trzeba go przemyśleć. ^^

        Cóż... jeszcze raz dziękuję za nominację! Do następnej notki! <3

II. 2Min/JongKey - "Przeznaczenia nie oszukasz" Part 3

              Trochę się spóźniłam z rozdziałem. Miałam mały problem i musiałam zająć się koleżanką (jej mama poroniła wczoraj -,-). I jeszcze w dodatku je brat wyjechał z tekstem: "Nie wiem o co taka afera." =,= No myślałam, że zabiję go po prostu! Tak, więc nie do końca zadowolona, ale oddaję w Wasze ręce kolejny rozdział. Nic się w nim w sumie nie dzieje, ale jest niewielki przełom. XD W nagrodę za czekanie i cierpliwość jest chyba dłuższy. Cóż, mam nadzieję, że przyjmie się równie ciepło co poprzednie. No i dziękuję za sześciu obserwatorów! ;D No i komentarze. Dziękuję! <3

                     ********************************************************                   

                      Stanął w szkolnej bramie i rozejrzał się. Póki co nie widział nikogo z przyjaciół Minho, więc czuł się bezpieczny. Szybkim krokiem wszedł do szkoły i odnalazł Minhyun'a, który właśnie wkładał książki do szafki.
 - O, hej Minnie!
 - Cześć Min. Nie ma ich tu? - spytał z obawą. Minhyun zaśmiał się.
 - Nie, nie ma ich. Nie widziałem nikogo od rana, więc nie masz się o co martwić. Dzisiaj pierwszy dzień pracy, nie? - uśmiechnął się pocieszająco. Taemin zgromił go wzrokiem.
 - Nawet mi nie przypominaj! Po co ja się pchałem? No po co? Mogłem w ogóle nie zwracać na niego uwagi! - jęknął uderzając głową o szafkę. Minhyun znowu parsknął śmiechem.
 - Dramatyzujesz. Mógłbyś grać w jakiejś dramie! Serio! Taka dziewczęca uroda i te twoje problemy...
Taemin prychnął.
 - Bardzo śmieszne! Ostatni raz się tak uśmiałem jak chodnik kosiłem...
 - Musiałeś być nieźle wstawiony Minnie... no, bo wiesz... chodników się nie kosi. - oznajmił takim głosem jakby właśnie oświadczał dziecku, że dzieci nie przynosi bocian. W zamian otrzymał mordercze spojrzenie.
 - Chcesz zginąć? - burknął obrażony i wyjął z szafki buteleczkę z mlekiem bananowym. Wbił słomkę i upił łyk pysznego napoju. Nagle usłyszał westchnięcie. Zerknął na dziewczynę obok. Była zapatrzona w koniec korytarza. Taemin spojrzał w tamtym kierunku i omal nie zakrztusił się mlekiem. Korytarzem szła grupa, na której czele znajdował się Minho wraz z Key, Jonghyun'em oraz Onew. Za nimi szła grupa jakichś kolesi, a całkiem z tyłu banda dziewczyn, które nie mogły oderwać wzroku od swoich ulubieńców. Taemin przez chwilę poczuł się jak w jakimś tandetnym amerykańskim filmie o nastolatce zakochanej w szkolnej gwieździe. Tylko brakowało tego wątku romantycznego... no i nastolatki!
      Tae odwrócił się tyłem do zamieszania i niemalże wsadził głowę do swojej szafki. W duchu modlił się, żeby go nie zauważyli. Poczuł ulgę, kiedy usłyszał, że wrzawa ucichła. Zadowolony, że nikt nie zwrócił na niego uwagi, odwrócił się. I kilka centymetrów dzieliło jego twarz od twarzy osoby, której najbardziej starał się uniknąć.
 - Minnie! - krzyknął Key i przytulił chłopaka do siebie niemalże go dusząc - Wiedziałem, że to on! Mówiłem! - wytknął język do Jonghyun'a. Ten tylko przewrócił oczami i przyglądał się chłopakowi z zainteresowaniem.
 - Nie męczcie go. Tego dzieciaka czeka dzisiaj trochę pracy. - oznajmił ktoś niskim głosem zza pleców Kibum'a. Taemin wzdrygnął się.
 - Przesadzasz Minho! Ja ci nie pozwolę go wymęczyć! Key-umma zadba o to, aby nic mu się nie stało. W końcu nie wiadomo co możesz mu kazać zrobić... - Kibum uśmiechnął się złośliwie. Choi nie odpowiedział. Ruszył przed siebie, nie czekając na przyjaciół. Taemin patrzył na niego nie rozumiejąc co Kim mógł mieć na myśli, skoro brunet tak zareagował. Wolał się jednak nad tym nie zastanawiać. W dodatku teraz miał większy problem. Zaczynał się dusić.
 - D-dusze... się... - wydusił cicho. Kibum nie usłyszał go albo udawał, że nie słyszy. Spróbował w inny sposób. Czuł, że będzie tego żałować - Key-umma, nie mogę oddychać! - jęknął czerwieniąc się i spojrzał na Key swoimi szczenięcymi oczami. Kibum natychmiast wypuścił go ze swoich objęć.
 - Minnie! Mogłeś mówić króliczku! - oznajmił znów przytulając chłopaka (tym razem lekko) i cmokając go w policzek - My już lecimy, ale zobaczymy się później u Żabola! Przyjdziemy zobaczyć czy czasem nie odebrał ci czegoś co raczej trudno potem odzyskać! - uśmiechnął się ciepło i odszedł niemalże ciągnąc za sobą Jonghyun'a, który posłał Taemin'owi przyjazny uśmiech. Tae odwzajemnił ten gest i odetchnął z ulgą, kiedy tamci zniknęli za zakrętem. Minhyun długo powstrzymywał śmiech, ale w końcu nie wytrzymał i roześmiał się. Taemin zmroził go wzrokiem.
 - Bardzo śmieszne! Pff... przyjaciel... Niby taki wspaniałomyślny, ale jak ma się problem to nie pomoże... - prychnął Tae.
 - Prze-przepraszam Taeminnie, ale to silniejsze ode mnie! No i nie wierzę, że nazwałeś go "umma"... - mówiąc to posłał mu przepraszające spojrzenie i odchrząknął powstrzymując napady śmiechu.
 - Nie wytrzymam tuuu... - jęknął Lee uderzając głową w szafkę. Minhyun poklepał go po plecach.
 - Spokojnie. Przecież to nie będzie trwało w nieskończoność! Po jakimś czasie dadzą ci spokój. Wiesz jakie są szkolne gwiazdy. - odparł pocieszająco. Zerknął na zegarek i prawie podskoczył - Dobra, Taemin, wszystko spoko, ale musimy lecieć. Zostały dwie minuty przerwy. Jeśli teraz się nie pospieszymy, to naprawdę będzie z nami źle. Wuefiści są bezwzględni!
Taemin nie odpowiedział tylko poszedł za chłopakiem w kierunku szatni.

         Lee nie ćwiczył, więc usiadł na widowni, na sali gimnastycznej. Nagle zauważył grupę przyjaciół Minho z rzekomym Choi na czele. Mamy z nimi wf? A niech to... - jęknął w myślach Tae. Starał się nie rzucać w oczy. Kątem oka zobaczył, że Key nie ma na sobie stroju. Wuefista wskazał mu widownię. Kiedy Kibum zerknął w górę i zobaczył Taemin'a uśmiechnął się i prawie pobiegł w jego stronę. Lee schował twarz w dłoniach. Wiedział, że to nie pomoże, ale zawsze dawało mu to iskrę nadziei, że Key go nie zauważy.
 - Taemin, co ty tutaj robisz? Dlaczego nie ćwiczysz? - zdziwił się Kibum siadając obok. O dziwo nie rzucił się na młodszego a co ten dziękował Bogu.
 - Ja nie mogę... miałem przeszczep. - oznajmił Taemin starając się nie patrzeć Key w oczy.
 - C-co? - starszy był co najmniej zaskoczony.
 - Miałem przeszczep serca. - odparł Tae bardziej pewnym siebie głosem. Kibum objął go ramieniem i pogłaskał po włosach.
 - Jak to się stało? Jeśli mogę wiedzieć, oczywiście...
 - Pewnego dnia okazało się, że mam nieuleczalnie chore serce.Zasłabłem na wuefie. Potrzebne było nowe serce. Dawca znalazł się szybko. Operacja przebiegła pomyślnie i jej rezultat widzisz teraz przed sobą. - Taemin powiedział to wszystko nawet nie mrugając. Nauczył się o tym mówić.

    Kibum przez chwilę nie wiedział co powiedzieć. Stał tylko skołowany i patrzył na chłopaka, który tak szybko zasłużył na jego zaufanie. Nie wiedział, że ten miał operację i stracił szansę na normalne życie. Przynajmniej takie były jego odczucia. Jedyne co potrafił w takiej chwili zrobić, to przytulić młodszego, co również zrobił. Czuł jak Taemin się wyrywa, ale właściwie spodziewał się do takiej reakcji ze strony chłopaka. Zawsze go odpychał i nie chciał się zbliżyć. W przeciwieństwie do Kibum'a, któremu zależało na dobrych relacjach z Tae. Polubił go od samego początku. Te wielkie, czekoladowe, szczenięce oczy i uroczą buźkę oraz karmelowe włosy. Do tego pachniał wanilią. Key lubił ten zapach.
 - Nie wiem co mogę ci powiedzieć Minnie. Całe życie przed tobą i nie możesz go zmarnować. Pamiętaj, że przyjaciele zawsze ci pomogą. - oznajmił poluźniając uścisk. Nagle zauważył, że Taemin patrzy na niego inaczej. Jego oczy - zawsze tajemnicze i niedostępne - teraz wydały mu się jeszcze głębsze i bardziej lśniące. Wiedział dlaczego. Łzy, które Taemin powstrzymywał przed wypłynięciem wygrały z jego silną wolą. Spływały powoli po policzkach znacząc na nich mokre ślady. Lee uśmiechnął się z wdzięcznością i odwzajemnił uścisk obejmując starszego.
 - Dziękuję. Naprawdę ci dziękuję Key. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek poznam takich ludzi jak tutaj. Zawsze się ze mnie śmiano, bo wyglądam jak dziewczyna i przepraszam, ale właściwie tego się po was spodziewałem. A tu taka niespodzianka. Dziękuję. Dziękuję z całego serca... Key-umma. - odparł Taemin. Rzadko zdarzało się, żeby się rozklejał. Teraz jednak drżał cały. W ten właśnie sposób działał na niego Kibum. Nawet nie zwracał uwagi na to, że powiedział do starszego "umma". Uznał, że w ten sposób może mu się jakoś odwdzięczyć za miłe słowa, które do niego skierował.
Udało mu się. Kim pogłaskał go po włosach. Czuł satysfakcję z tego, jak nazwał go rudowłosy. Cieszył się, że ten się do niego przekonał.
 - Minnie. Nie musisz dziękować. Od tego są przyjaciele. - oderwał się od niego i spojrzał mu w oczy - No i oczywiście ja nim jestem jeśli jeszcze nie wiesz! - dodał targając włosy młodszego. W zamian uzyskał jego dźwięczny śmiech.
 - Hej, Key! Nie podrywaj nowego! - krzyknął ktoś z dołu. Spojrzeli w kierunku skąd dochodził głos. Osobą, która to krzyknęła był Jonghyun, który teraz uśmiechał się triumfalnie na widok zarumienionej twarzy Kibum'a. Taemin zauważył poruszenie na twarzy przyjaciela.
 - Podoba ci się Jonghyun? - spytał prosto z mostu. Tym pytaniem dosłownie zwalił Kim'a z nóg. Dosłownie, ponieważ ten z wrażenia opadł na siedzenie obok.
 - Skąd wiesz? - wydusił Kibum nie mogąc wyjść z szoku, że młodszy tak szybko go przejrzał.
 - To widać. Jednak on chyba jest ślepy. Reszta też. Nie wiem jak mogli tego nie zauważyć. - Tae uśmiechnął się ciepło i usiadł obok. Key odwzajemnił uśmiech i resztę lekcji obserwowali jak reszta ich klas gra w siatkówkę.

           Taemin nie mógł wyjść z podziwu. Minho miał płynne i zwinne ruchy, a piłkę uderzał z siłą aczkolwiek zawsze trafiał tam gdzie chciał. Wywnioskować to można było z nikłego uśmiechu goszczącego na jego ustach, kiedy udało mu się zdobyć punkt dla drużyny. Musiał przyznać, że starszy wyglądał w tamtym momencie naprawdę korzystnie. Skóra zaczynała błyszczeć od potu, mokra koszulka kleiła się do ciała. Widać było, że był umięśniony, ale nie napakowany. Miał idealne ciało niczym wyrzeźbione przez Michała Anioła lub samego Boga.
        Wtedy Choi postanowił pozbyć się górnego odzienia, które tylko przeszkadzało mu w grze. Taemin wstrzymał oddech na widok jego nagiego torsu. Przypatrywał się każdemu centymetrowi jego klatki piersiowej oraz ramion. Usłyszał westchnienie Key. Zerknął na Jonghyun'a, który również zdążył zdjąć koszulkę.
 - Nie śliń się tak Kibum! - parsknął Tae widząc minę blondyna. Ten tylko prychnął w odpowiedzi:
 - Nie tylko ja dostałem ślinotoku. Czyżby podobał ci się Minho? - zagadnął Kim powodując, że krew rudowłosego zaczyna płynąć w górę przyozdabiając jego policzki rumieńcem.
 - J-ja nie jestem ge-gejem... - mruknął Lee chowając twarz we włosy. Key tylko zaśmiał się w odpowiedzi.
 - A ja jestem Luke Skywalker! - położył na ramieniu Taemin'a rękę - Jeśli podniecasz się na widok chłopaka bez koszulki, oznacza iż jesteś Minnie. Poprawnemu heterykowi nie stanąłby, kiedy kolega zdejmuje górną część odzienia. - oznajmił Kibum zerkając znacząco na krocze młodszego. Ten tylko bardziej się zaczerwienił i podciągnął nogi na siedzenie. Key miał rację.
 - G-gdzie ty się patrzysz? - burknął Tae spoglądając na swoje splecione palce podtrzymujące kolana.
 - Umma może. - Kibum mrugnął do Lee na co ten schował się jeszcze bardziej - No już nie bój się! Nic ci nie zrobię Minnie! Umma obiecuje, że będzie grzeczna i rączki trzyma przy sobie!
Taemin przestał udawać poczwarkę i zerknął na dół. Minho wciąż grał. Stał przy siatce. Był wysoki, więc było mu łatwiej. Tae z lekkim przerażeniem stwierdził, że jak zaraz nie przestanie patrzeć na Choi to znów się podnieci i będzie problem. Na szczęście usłyszał dzwonek.
 - Nie martw się Minnie. Nie powiem nikomu o naszym nowym odkryciu! - rzucił Key schodząc po schodach. Taemin dogonił go i razem postanowili poczekać pod szatnią aż przyjaciele z niej wyjdą. Woleli nie wchodzić do środka ze względu na stan rudowłosego, który wciąż był w lekkim szoku po uświadomieniu sobie czegoś bardzo ważnego.

          Na ostatniej lekcji Minhyun zauważył, że Taemin jest jakiś nieswój. Plątał się przy odpowiedzi, potknął, kiedy szedł do ławki, pomylił długopis z ołówkiem. Zastanawiał się co mogło spowodować u przyjaciela roztargnienie.
 - Ej, Taeminnie. Co jest? - spytał, gdy nauczyciel zaczął pisać coś na tablicy.
 - N-nic...
 - Wiem, że coś jest na rzeczy. Mów. - nalegał. Taemin westchnął i spojrzał przyjacielowi w oczy.
 - Chyba jestem gejem.
Minhyun otworzył szeroko oczy, ale nie powiedział nic. Odchrząknął i przepisał do zeszytu notatkę z tablicy.
 - Kiedy się zorientowałeś? - zapytał w końcu nie mogąc znieść ciszy jaka między nimi zapadła.
 - Na lekcji wf-u. Key mnie uświadomił. No i miał rację, bo ja... ja się... stanął mi. - wydukał w końcu prawie niedosłyszalnie. Minhyun otworzył oczy jeszcze szerzej.
 - P-podnieciłeś się? Kim?
 - Ekhem... Mi-Minho... - oznajmił drżącym głosem. Hwang wyglądał na jeszcze bardziej zszokowanego.
 - Podoba ci się Choi Minho? Serio? - upewnił się.
 - Nie wiem. Chyba nie, ale... dlaczego on? - jęknął młodszy uderzając głową o ławkę. Minhyun nie odpowiedział, tylko wrócił do pisania definicji w zeszycie.

     Po lekcjach Tae czekał na Minho pod szkołą. Mieli razem udać się do domu starszego. Rudowłosy wciąż nie mógł się oswoić z myślą, że nie będzie potrafił zachowywać się przy Choi tak jak zwykle. Drżał lekko. Miał nadzieję, że Key będzie z nimi wracać. Poczuł ulgę, kiedy zauważył blondyna idącego w jego kierunku razem z Minho.
 - Minnie! - pisnął Kibum podbiegając do Taemin'a i przytulając go mocno.
 - Key-umma! - przywitał się Tae. Już nie krępował się używać takich słów wobec Kibum'a. Uznał, że ten chłopak zasługuje na to. Zyskał jego sympatię po jednej rozmowie, więc musiał być wyjątkowy.
 - Od kiedy zostałeś matką? - zdziwił się Choi poprawiając torbę na ramieniu.
 - Zawsze nią byłem! Tylko wreszcie odnalazłem mojego synka! Mojego aniołka! - oznajmił jak najbardziej poważnie Key pocierając niewidzialną łzę pod okiem.
 - Ty jesteś nienormalny Diva... - mruknął Minho kręcąc głową z niedowierzaniem. Czasem zastanawiał się jak wytrzymuje z Kibum'em i jego pokręconymi pomysłami.
     Taemin obserwował ich z zainteresowaniem. Takie sprzeczności charakterów, a mimo to się przyjaźnią. Minho - opanowany, patrzący na ludzi z góry, na pierwszy rzut oka rozpieszczony. Key - impulsywny, pełen energii, przyjazny. Dwa przeciwieństwa, ale mimo to widać było, że są sobie bliscy. Jak bracia. Tak samo reszta ich paczki. Wszyscy zdają się znać od kołyski. Taemin zazdrościł im tego. Sam nigdy nie miał przyjaciół. Dopiero tutaj poznał co tak naprawdę oznacza to słowo. Teraz po prostu szedł za nimi i słuchał o czym rozmawiają co chwila tylko potakując albo kręcąc głową, kiedy ktoś go o coś spytał.

           Wreszcie doszli do domu Minho. Tae, mimo iż widział ten dom wcześniej, wciąż nie mógł wyjść z podziwu. Przywitał się z Carl'em, który był ogrodnikiem w ogrodzie państwa Choi. Następnie weszli do środka. Szedł za Minho starając się nie zbliżać za bardzo oraz nie być zbytnio w tyle. Key zauważył jego poczynania, bo złapał go za rękę i ciągnął za sobą.
 - Jak będziesz odwalał takie cyrki, to nigdy go nie poderwiesz, Minnie. - szepnął mu do ucha. Tymi słowami spowodował u młodszego nagły rumieniec. Na szczęście Minho nic nie zauważył.
 - Nie chcę go podrywać! - jęknął młodszy zasłaniając twarz kosmykami włosów.
 - Jasne, jasne. Jeśli ci się podoba, to walcz o niego. - mruknął z uśmiechem Key zanim weszli do pokoju Choi. Brunet przystanął i zerknął na towarzyszących mu chłopaków.
 - No dobra. To chyba czas oprowadzić Taemin'a po domu. - westchnął przeczesując swoje przydługie włosy - Chodź za mną.

        Oprowadzanie po domu zajęło im mniej czasu niż Lee początkowo przypuszczał. Myślał, że po tej wielkiej posiadłości będą wędrować godzinami, a zrobili to w blisko godzinę. Następnie Minho wysłał Taemin'a do kuchni, żeby zrobił coś do picia. Został w pokoju sam z Key.
      Na początku panowała między nimi niczym niezmącona cisza, jednak Kibum postanowił zmienić ten stan rzeczy i zagadnął:
 - Co o nim myślisz?
Minho na początku wydawał się nie rozumieć pytania, jednak po chwili odpowiedział:
 - Ma dziewczęcą urodę i jest pyskaty. - mruknął przeczesując włosy dłonią.
 - Podoba ci się? - spytał Kibum przybliżając się niebezpiecznie do Choi. Ten tylko spojrzał na niego zdziwiony. Takiego pytania się nie spodziewał.
 - A jak to wygląda? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Nie chciał udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
 - Cóż... ja pierwszy spytałem! - prychnął Key odsuwając się od Minho. Wtedy do pokoju wszedł Taemin niosąc tacę z kubkami z herbatą dla obu chłopaków.
 - Proszę. - położył kubki na biurku i przycisnął tacę do piersi - Coś jeszcze?
Choi wyglądał jakby się chwilę zastanawiał, po czym oznajmił:
 - Nie trzeba. Usiądź. - wskazał mu miejsce obok Kibum'a. Rudowłosy posłusznie usiadł i zaczął zdenerwowany bawić się rękawem. Nie uszło to uwadze Minho.
 - Co taki zestresowany? Boisz się mnie? - spytał nieznacznie rozbawiony.
 - Nie boję się. - prychnął Taemin odwracając wzrok.
 - Oczywiście. Rozumiem. Powiedz w takim razie, jaki jest powód twojego zdenerwowania?
Lee zamilkł. Zastanawiał się jak odpowiedzieć na to pytanie.
 - Jestem pewien, że nie interesuje cię to. - odparł zbierając się na odwagę i patrząc mu prosto w oczy.
Minho wstchnął.
 - Masz rację. Z grzeczności spytałem. Miło, że to zrozumiałeś, bo jakoś nie mam ochoty słuchać o twoich problemach.
Taemin prychnął i przez resztę wizyty w domu Minho nie odezwał się ani słowem.


        Kiedy jego nowy służący wyszedł, Minho zamknął za nim drzwi. Odwrócił się słysząc parsknięcie śmiechem.
 - Coś nie tak Key? - spytał blondyna opierającego się o ścianę z rękami skrzyżowanymi na piersi. Na twarzy Kibum'a widniał zadowolony uśmieszek.
 - Nic, nic. Wyobraziłem coś sobie. - odparł tamten wciąż się uśmiechając. Choi podszedł do niego.
 - Miałeś jakieś sprośne myśli związane z Lee Taemin'em? - zapytał podnosząc do góry jedną brew.
Kibum przewrócił oczami.
 - Nie jestem taki zboczony, żeby rozbierać wzrokiem każdego kolesia jaki się napatoczy... Chociaż muszę przyznać, że jest ładniutki. Jednak nie w moim typie! Chodziło mi o to, że... a nieważne! - machnął ręką i odwrócił się wyciągając telefon z kieszeni - Dzwonimy po chłopaków, żeby przywieźli ze sobą trochę alkoholu?


           Taemin najchętniej pobiegłby do domu, ale z wiadomych powodów nie mógł. Szedł, więc szybko, żeby prędko zostawić za sobą rezydencję państwa Choi. Miał dość. Zapach bruneta, jego oczy, charyzmatyczny głos... wszystko to mamiło jego zmysły do tego stopnia, że nie potrafił się skupić na najprostszych czynnościach jakimi są zmiecenie podłogi w pokoju starszego, czy starcie kurzu.

    Wszedł do domu trzaskając drzwiami. Nie zwrócił uwagi na brata oraz matkę, którzy patrzyli na niego zdziwieni.
 - Taeminnie... - zaczął Taesun kładąc dłoń na ramieniu młodszego brata. Ten obrócił się gwałtownie.
 - Taesun-hyung. - obejrzał się za siebie. Matka stała za nim przestraszona.
 - C-co się stało Taeminnie? - spytała zmartwiona podchodząc do syna i przycisnęła go do piersi.
Chłopak niezgrabnie odwzajemnił uścisk i odsunął się.
 - Nic się nie stało mamo. Nie martw się o mnie. Dzisiaj byłem w pracy pierwszy dzień i po prostu muszę przywyknąć. - oznajmił i poszedł do swojego pokoju nie zwracając uwagi na zdziwiony wzrok matki.

czwartek, 28 lutego 2013

Parę ważnych słów...

             Jutro wstawiam nowy rozdział! Obiecuję! ;* Tylko tyle, bo zaraz mnie zabiją, ponieważ miałam dzisiaj nie dotykać komputera. Q.Q Aaaa! Idą tuuu! Po mnieeee! (To najkrótsza notka w moim życiu XD)

piątek, 22 lutego 2013

Zmiany, zmiany, zmiany...

      Na wiosnę wprowadziłam parę zmian, żeby ożywić trochę bloga. ^^ No i co z tego, że jest luty? Ja w sercu czuję wiosnę! Dobra, odbija mi. O_o W każdym razie nie zdziwcie się, że weszłyście na innego bloga, bo to jest ten sam. Adresu nie zmieniam, bo nie chcę kombinować za bardzo, ale nazwę zmieniłam. XD Więc taki mały trolling na wejściu, że nazwa zmieniona z "SHINeeStories" na "W pogoni za szczęściem". Uznałam, że skoro mój drugi blog taki pesymistyczny trochę z nazwy, to ten będzie bardziej... no taki jaki jest teraz. ^^ Zmieni się również treść bloga. Nie będę pisać wyłącznie o SHINee, więc poprzednia nazwa wydała mi się nieodpowiednia. A adres zostawiam taki, jaki jest. Trudno. Nie będę nikomu dojścia do bloga utrudniać. >D  Przy okazji dziękuję bardzo osobom, które czytają moje nędzne wypociny. Naprawdę! YunSoo - twoje komentarze napełniają mnie chęcią do pisania za co wielkie ARIGATOU! przez wielkie "A". Cóż, to na tyle, bo i tak wiem, że notek informacyjnych nikt właściwie nie czyta. XD
 - Więc po co się rozpisujesz, baka?
 - No, ale noo... ja tak mam już, że jak zacznę pisać to nie przestanę! >.<
 - Nie wierzę, że wytrzymuję z tobą tak długo! -,-
 - Idź już spać, bo zrzędzisz!
 - Ty się dziecko pierwsza kładź! Nagrzejesz mi łóżeczko... ^w^

Dobra, gadam od czapy. To ja chyba pójdę spać, bo jest 23:35.... albo napiszę nowy rozdział. Zobaczy się. ;D

poniedziałek, 18 lutego 2013

II. 2Min/JongKey - "Przeznaczenia nie oszukasz" Part 2

               To już drugi rozdział. Mam nadzieję, że przyjmie się tak ciepło jak pierwszy! ;D Coś mi się z czcionką pokręciło, więc ten rozdział pisałam długo, ale w końcu się udało. O.o Myślałam, że zwariuję! Nie potrafiłam tego napisać i czułam, że zaraz szlag mnie trafi, kiedy po raz kolejny usuwałam całość i pisałam od nowa. == W każdym razie miłego czytania!

       *  *******************************************************************

           Od rozmowy Minho i Taemin'a minął prawie tydzień. Następnego dnia Choi miał powiedzieć młodszemu co wymyślił jako rekompensatę. Młody Lee bał się. Tak. Cholernie się bał Minho i jego pomysłu. Skąd mógł wiedzieć co tworzy się w umyśle kogoś takiego jak jego "dręczyciel"?
 - Tae? Taemin! - wrzasnął Minhyun zwalając przy okazji młodszego z parapetu. Siedzieli w odludnej części korytarza. Młodszy (Taemin) sączył sobie mleko bananowe i przez zamyślenie nie usłyszał co mówił do niego przyjaciel.
 - S-słucham cię! - zerwał się jak poparzony na nogi, rozglądając dookoła z kiepsko ukrywanym lękiem.
 - Spokojnie, Tae. Nie ma go tutaj. Mówiłem coś do ciebie, ale ty słuchałeś jak zwykle. - mruknął tamten spuszczając nieco wzrok. Taemin przewrócił demonstracyjnie oczami.
 - Wiesz, że to na mnie nie działa. Ale przepraszam, że nie słuchałem. Zamyśliłem się.
 - Coś często się zamyślasz. To przez Choi Minho, prawda?
Taemin nawet nie próbował zaprzeczyć. Minhun przez te kilka dni poznał go na tyle, aby wiedzieć, kiedy kłamie.
 - Nie chodzi bezpośrednio o niego, ale o to co wymyśli. Nie wiem co zrodziło się w jego chorym umyśle. Wnerwia mnie to. - burknął Tae wlepiając wzrok w trzymaną w ręce buteleczkę z mlekiem bananowym.
 - Nie martw się. Nigdy nie było z nim problemów. Nie rozumiem dlaczego się na ciebie uwziął. To pierwszy taki przypadek. Może mu się podobasz? - zaśmiał się Minhyun.
 - Bardzo śmieszne! Ja tutaj się skręcam i próbuję zgadnąć co takiego wymyślił ten cały Choi, a ty sobie żartujesz? Poza tym on jest hetero. I ja też! - dodał szybko widząc znaczącą minę przyjaciela.
 - Jesteś absolutnie pewny? Może nigdy nie spotkałeś odpowiedniego chłopaka? - drążył temat Minhyun - Poza tym nie wiadomo, czy Minho jest heterykiem. Równie dobrze może być gejem i nikt nie musi o tym wiedzieć. W końcu to elita, więc nie może się bać, że zniszczy sobie reputację. A wtedy wkraczasz ty i rozpalasz jego zimne serce, a następnie...
 - Starszy tych szczegółów! - przerwał mu Taemin - Proszę cię, żebyś przestał wymyślać jakieś kiczowate historyjki, które nigdy, powtarzam, NIGDY nie staną się prawdą. Nie jestem gejem, on też nie jest, a w dodatku Choi Minho zamierza się na mnie zemścić za próbę kradzieży. Zajebiście. - mruknął Taemin kończąc mleko i wyrzucając puste opakowanie do kosza obok.
Minhyun przyjrzał mu się uważniej. Zauważył poruszenie na twarzy młodszego, jednak nie poruszył już tego tematu.

            Minho był wykończony treningiem. Czuł jakby jego ciało rozpadało się na miliony kawałków. Wyczuwał każdy mięsień, ścięgno, kość, włos... był padnięty. Bycie idealnym było męczące. Jednak jak zwykle udało mu się. Znów został nazwany najlepszym. Te słowa co prawda nie sprawiały, że był cały w skowronkach, ponieważ słyszał je każdego dnia, ale to stało się dla niego z czasem równie ważne jak oddychanie. Nie odczuwał z tego satysfakcji, ale mógł spokojnie zasnąć.
         Wtedy usłyszał wołanie ojca:
 - Minho! Chodź tu natychmiast!
Spokojnym krokiem poszedł do gabinetu pana Choi i zapukał po czym wszedł do środka. Ojciec siedział na fotelu za dużym, ciemnym biurkiem.
 - Chciałeś mnie widzieć?
 - Siadaj. - nakazał pan Choi. Minho posłusznie wykonał polecenie - Twój osobisty służący złożył rezygnację. Podobno jego ojciec wrócił i chcą razem wrócić do Ameryki. Przejdę, więc do rzeczy - musimy zatrudnić kogoś nowego. Masz pomysł? - spojrzał wymownie na syna. Od razu zauważył charakterystyczny błysk w jego oku.
 - Mam pewien pomysł. Jest pewna osoba, która by się idealnie nadawała... - odparł Minho.
 - Świetnie. W takim razie skontaktuj się z nim czy tam z nią jak najszybciej. To wszystko. Możesz wyjść.


                 Taemin nie mógł spać. Jego myśli wciąż krążyły wokół kolejnego dnia. Czy dowie się w końcu co takiego wymyślił Choi? Miał nadzieję, że to będzie coś szybkiego i łatwego do zapomnienia. Czuł, że mimo wszystko Minho nie da mu o tym zapomnieć, ale przecież nie pierwszy raz ktoś go przyłapał na kradzieży. Już nie raz zdarzały się takie sytuacje, lecz teraz ta osoba poznała jego personalia oraz twarz. To było dla niego nowe, nieznane. Bał się co takiego mógł wymyślić bogaty, rozpieszczony dzieciak. Miał nadzieję, że podoła zadaniu. Z powodu przeszczepu serca, nie może robić wielu rzeczy i w duchu modlił się, żeby wyzwanie, które wymyśli dla niego Choi nie górowało na liście zakazów wymienionej przez lekarzy.


**********

                Następnego dnia Minho czekał za szkołą w umówionym miejscu na Taemin'a. Niecierpliwił się, bo byli umówieni pięć minut temu. Nareszcie usłyszał szybkie kroki i po chwili podszedł do niego Lee.
 - Prze-przepraszam... - wystękał łapiąc się odruchowo za serce.
 - Byliśmy umówieni pięć minut temu! Nie mogłeś pobiec?! - naskoczył na niego brunet.
Na jego słowa Tae spiął się gwałtownie. Co miał mu powiedzieć? Że miał przeszczep? Przecież starszy mógł to spokojnie wykorzystać przeciwko niemu! Dlatego też postanowił przejść do sedna:
 - No dobra, mów co wymyśliłeś. - burknął.
 - Coś taki niecierpliwy? Spokojnie, już mówię. - odchrząknął próbując wywołać większe napięcie - Będziesz pracował dla mnie jako mój osobisty służący. Będziesz robił wszystko o co cię poproszę. Wszystko. Dzisiaj wracasz ze mną. Podpiszemy umowę. Będę ci za to płacił. Jeszcze zobaczymy ile twoja służba będzie trwała. Na razie podpisalibyśmy umowę na czas nieokreślony. - oznajmił beznamiętnym głosem. Za to Taemin wpatrywał się w niego zszokowany.
 - No chyba żartujesz... - wysyczał.
 - Nie, nie żartuję. Jestem śmiertelnie poważny. Idziemy, czy zamierzasz stać jak kretyn i się na mnie patrzeć jak w obrazek?
Taemin westchnął. Potrzebował pieniędzy i pracy, więc głupotą byłoby odmówić. Tym bardziej, że przy okazji spłaci "dług" u Choi. Będą wreszcie kwita, a mama i brat nie będą musieli pracować dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Młodszy kiwnął głową na znak, że się zgadza i poszedł za brunetem.

            Doszli do ogromnej, eleganckiej willi. Taemin czuł się tam jak kosmita. Poprawił czerwono-czarną koszulę w kratkę i czarną koszulkę po czym rozejrzał się uważniej. Ten dom na pewno nie należał do biedaka. Już sama brama sprawiała wrażenie bogatej. Każdy krzaczek, każde drzewko. Wszystko sprawiało, że Taemin chciał zapaść się pod ziemię.
 - Robi wrażenie, prawda? - zagadnął go ktoś. Odwrócił się i zobaczył starszego mężczyznę w ogrodniczkach.
 - Tak, to prawda. Lee Taemin. - ukłonił się.
 - Miło mi cię poznać Taemin. Mam na imię Carl. Jestem z Anglii. Ty pewnie do pracy?
 - Tak. Ma pan rację.
Minho odwrócił się i spojrzał zdenerwowany na Taemin'a, który spokojnie rozmawiał z ogrodnikiem.
 - Taemin! Do mnie! - krzyknął. Chłopak natychmiast pożegnał się z Carlem i podbiegł do Choi.
 - Wybacz. - odwrócił wzrok i poszedł za nim.
         Weszli do eleganckiego holu. Na ścianach wisiały eleganckie kinkiety. Taemin poczuł się jakby wszedł do pałacu, a nie zwykłego domu. Chociaż... zwykłym domem tego nazwać nie można.
 - Synu, kto to jest? - usłyszał za sobą głos. Odwrócił się. Stał za nim zadbany mężczyzna w średnim wieku. Miał na sobie elegancki garnitur. Już na pierwszy rzut oka wyglądał na drogi.
 - Lee Taemin. Nowy służący. - odparł Minho.
 - Rozumiem, że wszystko załatwisz sam? - spytał ojciec. Choi skinął głową. Już miał iść dalej, kiedy usłyszał - Masz gościa.
       Minho kazał Taemin'owi iść za sobą. Otworzył jedne z wielu drzwi. Pomieszczenie to musiało być pokojem Choi. Wyglądało jak typowy pokój. Na łóżku siedział ten sam chłopak, którego Taemin widział na sali podczas treningu koszykówki.
 - Key. - mruknął Minho zamykając drzwi.
 - To teraz tak się wita z przyjaciółmi Żabolu? - burknął tamten wstając. Zerknął na Tae i przyjrzał mu się uważnie. Przechylił głowę w bok. Nagle jego twarz rozświetlił promienny uśmiech - Jaki urooooczyyy! - pisnął chwytając młodszego za policzki.
 - To jest Taemin. Nowy. Ten co mnie okraść próbował. - mruknął Choi. Kibum przerwał tarmoszenie Taemin'a po czym uderzył Minho w ramię - Ała! No co?
 - Bądź milszy! To taki słodki dzieciak... Dziewczęca uroda, długie karmelowe włosy, wielkie czekoladowe oczy, malinowe usta... Pięknyś boy! - znów przytulił z całej siły Lee blokując mu oddech. Co jak co, ale takiego powitania to on się nie spodziewał. Choi chyba myślał tak samo, bo patrzył na nich lekko zdezorientowany. Po chwili jednak na jego twarz wrócił znów obojętny wyraz.
 - Dobra, dobra. Ten twój słodki dzieciak od dzisiaj będzie dla mnie pracował. Musi tylko podpisać umowę.
 - Kiss... - Key zerknął znacząco na przyjaciela.
 - Raczej tusz. - odparł Minho ignorując jego spojrzenie. Taemin nie bardzo wiedział co się dzieje, więc wolał siedzieć cicho. Już i tak sobie nagrabił u Choi i nie zamierzał tego powtarzać. Minho wyszedł na chwilę zostawiając Kibum'a oraz Lee samych. Kim zbliżył się niebezpiecznie do Tae.
 - Biedactwo ty moje. Zadarłeś z Choi Minho. Chociaż nie sądziłem, że tak łagodnie cię potraktuje, Minnie. Jestem Kim Kibum, ale mów mi Key. Albo nie! Lepiej Key-umma! - oznajmił wyciągając dłoń i uśmiechając się szeroko.
 - Yyy... Lee Taemin. Miło cię poznać Key. - chłopak odwzajemnił uśmiech przez co znów został wyściskany i obmacany przez starszego. W tym momencie wszedł Minho. Podniósł jedną brew i oznajmił:
 - Już się do niego dobierasz? Myślałem, że nie uznajesz seksu bez miłości. - prychnął. Na biurku położył dwie kartki papieru i długopis.
 - No wiesz co, Żabolu! Ja od teraz zostałem matką! Czy ty wiesz jakie to szczęście?! - krzyknął Key rzucając się przyjacielowi na szyję. Tamten odsunął go od siebie i westchnął:
 - Dobra, dobra. On ma teraz to podpisać.
Taemin niepewnie podszedł do biurka i przeczytał umowę. I tak wiedział, że musi ją podpisać, więc nie przyłożył się do tego zbytnio. Podpisał się w wyznaczonym miejscu i podał papier Choi. Ten kiwnął głową zadowolony.
 - Skoro wszystko podpisane, to może zadzwonimy po Jonghyun'a i zrobimy imprezę powitalną? - pisnął Key. Minho spojrzał na niego z politowaniem.
 - Po ostatnim razie dziękuję! Pamiętasz poprzednią imprezę? Urodziny Jonghyun'a?
Kibum zaczerwienił się nieco. To było dość kompromitujące wspomnienie.
 - Okej, okej! Zrozumiałem! W takim razie po prostu ich ze sobą zapoznamy!
 - Kogo zapoznacie?
Do pokoju wszedł kolejny chłopak, którego Taemin kojarzył z sali gimnastycznej oraz inny, nieznany mu z twarzy.
 - Jonghi! - pisnął Kibum rzucając się na niższego z nich i lądując z nim na podłodze.
 - Okej, Diva! Spokojnie! - zaśmiał się Jonghyun - Onew, Minho! Pomóżcie mi! - jęknął. Key wstał z niego cały czerwony. Jednak sprawnie to ukrył i uśmiechnął się szeroko dla niepoznaki. Po chwili równie ciepło, lecz ostrożniej przywitał się z drugim z nich.
 - Hej chłopaki. - przywitał ich Choi. Ich wzrok powędrował w stronę Taemin'a.
 - A to kto? - spytał Jonghyun robiąc niezbyt inteligentną minę.
 - Lee Taemin. - ukłonił się najmłodszy.
 - Lee Jinki, ale mów mi Onew. - przywitał się nieznajomy uśmiechając lekko - A ten głupi to Kim Jonghyun.
 - Ej! Sam się umiem przedstawić! - burknął niższy łypiąc na Onew złowrogo. Jednak po chwili również uśmiechnął się życzliwie do młodszego Lee. Co z nimi jest nie tak? - pomyślał Taemin, ale odwzajemnił gest. Tuż przy nim znów pojawiła się Diva.
 - Czy on nie jest słodziutki?! No spójrzcie w te oczęta! - pisnął podniecony. Onew pokręcił głową z dezaprobatą. Jonghyun uderzył się otwartą dłonią w czoło. Natomiast Taemin się dusił, a Minho obserwował całą scenkę z ukrywanym zainteresowaniem. Czemu go tak szybko zaakceptowali? - zastanawiał się.
 - J-ja muszę iść. Jest już późno. - najmłodszy próbował się wyrwać z ramion Key. Choi westchnął. I tak musiał wkroczyć. Podszedł do nich, złapał Taemin'a za rękę i pociągnął w swoją stronę tak, że ten na niego wpadł.
 - Jak mówi, że chce iść, to go puśćcie. Diva, on nie jest twoją zabawką. Możesz być jego mamą, ale nie zabij go, bo musi coś dla mnie zrobić, okej? - oznajmił nawet nie puszczając chłopaka. Tae zarumienił się, ale Minho zdawał się jego nie zauważać. Młodszy postanowił, więc się upomnieć.
 - M-Minho... mógłbyś mnie puścić? - wyjąkał czując jak język mu się plącze. Kibum znów wydawał się zachwycony tą sceną. Choi zauważył jak dwuznacznie wygląda sytuacja, więc odsunął od siebie młodszego - D-dziękuję... - wyszeptał Taemin i wyszedł z pokoju.
Key odprowadził go wzrokiem.
 - Nie wiesz co tracisz Żabolu. - mruknął. Nagle jednak rozpogodził się - Ja też muszę już iść. Miałem coś załatwić, więc im szybciej to zrobię tym lepiej. - skierował się do drzwi. W ostatnim momencie jednak zerknął za siebie i oznajmił - Jjong, wydaje mi się czy zmalałeś?
Po chwili tamten już biegł za Key w celu zemszczenia się, a Onew spojrzał na Minho. Wydawał się nieobecny.
 - Chyba potrzebujesz prywatności. Musisz przemyśleć parę spraw, prawda? - zagadnął go, klepiąc w ramię.
 - Taa... za tydzień jest mecz kwalifikacyjny. - odparł Choi przeciągając się.
 - Racja. - Jinki uśmiechnął się i również wyszedł.


            Taemin leżał na swoim łóżku. Obok niego siedział Minhyun. Przyjechał jak tylko Tae do niego zadzwonił.
 - Dlaczego oni mnie zaakceptowali? Co z nimi jest nie tak? Są tacy inni niż on. Minho jest opanowany i w pewnym sensie zły. Oni są jego przyjaciółmi, a mimo to uśmiechali się do mnie. Jeden z nich nawet się na mnie rzucił i piszczał jaki to ja jestem słodki... Nie rozumiem! Oni wszyscy powinni patrzeć na mnie z góry i uważać za śmieć, a zachowali się jakby chcieli się zaprzyjaźnić... - marudził wpatrując się w sufit - I jeszcze w dodatku ten cały Kibum powiedział, że mam się do niego zwracać "Key-umma"! Wyobrażasz to sobie? Skąd oni się urwali?
Minhyun ziewnął.
 - Nie rozpaczaj. Jakby naprawdę patrzyli na ciebie z góry, też byś marudził.
Taemin podniósł się do siadu.
 - Dziękuję, że przyjechałeś. I przepraszam, że wyciągnąłem cię o tej porze z domu oraz za to, że musisz mnie znosić. - mruknął. Minhyun objął go.
 - Oj, Minnie, Minnie... Tak robią przyjaciele głupku! Nie masz się czym przejmować. Skoro cię akceptują, to możliwe, że staną w twojej obronie. A jakby co, to masz mnie! - uśmiechnął się pocieszająco. Podziałało, bo Taemin odwzajemnił uśmiech. Wiedział, że wreszcie ma kogoś, kto będzie go wspierał. Teraz było mu to najbardziej potrzebne, bo właśnie zaczynał się najtrudniejszy etap w jego i tak już skomplikowanym życiu - jednak czy da sobie radę?

poniedziałek, 4 lutego 2013

Liebster Award ^^

Omatkokochana! *.* Naprawdę się cieszę, że zostałam nominowana, i że tak powiem - czuję się zaszczycona! Zostałam nominowana przez YunSoo. Arigatou! <3

Pytania od YunSoo:

1. Jak długo słuchasz k-popu?

Hmm... przyznam, że zaczęłam w sumie niedawno. Przyszło mi zaraz po j-rock'u (który wciąż kocham!)

2. Czy od początku byłaś nastawiona do niego pozytywnie?

 Szczerze? Na początku byłam dość nieprzychylnie nastawiona do tego rodzaju muzyki. Wyśmiałam nawet raz moich ukochanych SHINee! (tak wiem, wiem byłam potworem!). Jednak po czasie pokochałam k-pop i nie wyobrażam sobie dnia bez posłuchania ulubionych piosenek! ;D

3. Wyobraź sobie, że spotykasz swojego ultimate biasa... Jak zaczniesz rozmowę?

Moja wypowiedź brzmiałaby: "Yyy... eee... ten... no... fajne... włosy! Znaczy... oczy! Znaczy... ładna dziś pogoda, nieprawdaż?"

4. Od jakiego czasu piszesz opowiadania/one-shoty?

Przyznam się, że zaczęłam razem z tym blogiem. I mam nadzieję, że z czasem się poprawię i zdobędę więcej czytelników! ^^

 5. Piosenka, której nie lubisz to...?

PSY - Gangam Style (tyle osób się tym jara, że aż mi się niedobrze robi jak ktoś to puszcza -,-)

6. Jaki pairing mógłby być według ciebie prawdziwy?

Onew i Kurczaki! ^^

 7. Używasz na co dzień wyrazów: Unni, Oppa, ne, anio itd. ?

Oczywiście! Najlepsze są miny znajomych, kiedy nie wiedzą o co mi chodzi! ;D Chociaż częściej mówię po japońsku niż koreańsku. Jednak używam tych języków prawie tak często jak polskiego ^^

 8. Płakałaś przy jakimś teledysku? Jeśli tak, to jakim?

Owszem, płakałam. Przy Big Bang - Haru Haru oraz The GazettE - Taion.

 9. Inspirujesz się w ubiorze koreańskim stylem?

Staram się. ;) Przeglądam różne strony z modą azjatycką. Bardzo mi się podoba ubiór mieszkanek (oraz mieszkańców) Korei.

 10. Włosy u chłopaka... Długie, krótkie czy średnie?

Hmm... Zależy u jakiego. G-Dragon bosko wyglądał w każdej swojej zwariowanej fryzurze! Taemin również podobał mi się zarówno w długich jak i krótszych włosach. Minho za to w średnich. Key w krótkich... No mówię, zależy od chłopaka!

11. Kto jest według ciebie ideałem w koreańskim popie? ( jedna dziewczyna i jeden chłopak )



Słowo "ideał" najbardziej pasuje mi do Ren'a z zespołu NU'EST. Jakoś tak. ;D A dziewczyna... hmm... no nie wiem... może CL? Fajna jest ;D Nie znam tak dobrze żeńskich zespołów. Skupiam się na męskich, ale ostatnio słucham f(x) oraz 2NE1, więc dużego wyboru nie mam. ^^


Nominuję następujące blogi:


http://shineeyaoilove.blogspot.com
http://this-is-a-korean-dream.blogspot.com/
http://yaoi-jrock-kpop.blogspot.com 
http://hanashi-no-rokku.blogspot.com
http://kpop-stories.blogspot.com/
http://shinee-yaoi-heaven.blogspot.com/
http://kpop-fanficki-pl.blogspot.com/
http://troubles-maker.blogspot.com/
http://shineeopoyaoi.blogspot.com/
http://bang-zelo.blogspot.com/
http://yaoi-kpop.blogspot.com/

   Moje pytania:

1. Od jak dawna interesujesz się Azją?
2. Czy miałaś taki "etap" w swojej przygodzie z yaoi, że cię ono obrzydzało?
3. Jak długo piszesz opowiadania/fanficki?
4. Co najbardziej lubisz jeść?
5. Może to niezręczne pytanie, ale muszę - jesteś homo, hetero czy bi?
6. Jakiego paringu nie znosisz?
7. Wolisz k-pop czy j-rock.
8. Masz w rodzinie kogoś kto interesuje się Azją?
9. Kim chciałaś/chciałeś być jak byłaś/byłeś młodszy?
10. Ulubiony gatunek mangi/anime? (jeśli oglądasz)
11. Jadłaś/jadłeś kiedykolwiek pocky? Jeśli tak, to czy ci smakowało?

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował"

Tak więc - jeszcze raz z całego serca dziękuję! Szczerze mogę powiedzieć, że się wzruszyłam! Naprawdę! Nie wiedziałam, że kogoś mogą zainteresować moje wypociny, a tu taka nominacja... *ociera łezkę* Cieszę się, że zostałam doceniona. To dla mnie naprawdę... coś. Więc nie będę przedłużać tylko lecę, bo mama się wścieka, że jest już późno... (a jest 21:07). Dobra, umma zaraz mnie zabije. Widzę to w jej oczach! Niedługo nowy rozdział! ^^

niedziela, 27 stycznia 2013

II. 2Min/JongKey - "Przeznaczenia nie oszukasz" Part 1

                      To właśnie opowiadanie, o którym wspominałam wcześniej. Mam nadzieję, że się spodoba, choć sądzę, że mogłam napisać to lepiej. Jednak nie pisałam już tyle czasu, że chciałam coś już wstawić. ^^ W każdym razie - miłego czytania i komentowania. Anonimowi czytelnicy też mogą komentować! Nie krępujcie się! Nie gryzę! A to i tak przyjemnie jak ktoś ci coś napisze pod notką ^^

                             *******************************************************


             Niektórzy mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. Inni, że są od siebie uzależnione. Nie byłoby dobra bez zła, radości bez smutku, światła bez ciemności, życia bez śmierci. Takich argumentów nie da się podważyć.
        Wielu ludzi od razu określa co jest dobre, a co złe. Nie wolno kraść - bo to złe. Trzeba pomagać innym - bo to dobre. Jednak wystarczy spojrzeć na to inaczej. Ktoś kradnie, aby przeżyć albo pomóc bliskiej osobie. Czy to jest złe? Ktoś pomaga innemu człowiekowi w krzywdzeniu innych. Czy to jest dobre? I tu się właśnie robią schody. Nie wolno szufladkować ludzi ze względu na jego pojedyncze działania bądź zachowania. Można tym kogoś bardzo skrzywdzić i nie być tego nawet świadomym...


   


              Słońce zaczęło powoli przedzierać się przez cienkie zasłony. Minho niechętnie otworzył oczy czując na twarzy ciepłe promienie. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Na ścianie, obok drogiego, eleganckiego lustra wisiał zegar z kukułką. Wskazówki wskazywały godzinę szóstą trzydzieści. Przetarł zmęczoną twarz dłońmi.
 - Znowu zasnąłem w salonie. - mruknął sam do siebie i stękając wstał z niewygodnej kanapy. Wieczorem oglądał jakiś nudny film. Nic dziwnego, że go znużył. Był o jakiejś biednej rodzinie, która mimo braku funduszy wciąż się kochała. Wtedy głowa rodziny zmarła i reszta została bez jedzenia. W tamtym momencie Minho usnął. Nie lubił takich filmów. Wiedział, że to może spotkać każdego, a to doprowadzało do przemyśleń na temat przyszłości, których to chłopak tak nie cierpiał. Miał wszystko - pieniądze, dom, służbę, która spełniała każde jego życzenie. Jego ojciec prowadził rodzinną firmę, którą odziedziczył po dziadku. Ten odziedziczył ją po swoim ojcu i tak dalej. Następnym "dziedzicem" jest Minho. Młody, przystojny, dobrze zbudowany chłopak. Dziewczęta spoglądały za nim tęsknym i pożądliwym wzrokiem. Mógł mieć każdą. Nie znał słowa "miłość". Wiedział jedynie czym jest zabawa na jedną noc. Nigdy się nie zakochiwał. To w nim się kochano. Czy miał wrogów? Pewnie tak, ale się nie ujawniali. Gdyby to zrobili mogliby równie dobrze się wyprowadzić i zmienić nazwisko. Nie obrażano Choi Minho. Był najlepszym uczniem, kapitanem drużyn koszykarskiej i piłkarskiej. Podziwiany przez studentów i wykładowców. Nikt nie ośmielił się powiedzieć o nim złego słowa. Nie żeby Minho zastraszał wszystkich naokoło! Był zimny, ale kiedy było trzeba potrafił być uprzejmy. Nie wszczynał bójek, nie zaczepiał innych i nie wyzywał. Traktował ludzi jak powietrze. Miał swoją grupę zaufanych "przyjaciół". Wśród nich tylko trzech mógł tak nazwać. Kim Jonghyun. Wicekapitan tych samych drużyn co Minho. Niezbyt dobry w nauce. Lee Jinki. Bardzo inteligentny, trochę gorszy w sporcie. Kim Kibum. Typowa diva. Wszędzie go pełno, wie wszystko o wszystkich. Nie ukrywa również, że jest homoseksualistą. Zawsze świetnie ubrany. Grupowa "umma". Martwi się o wszystko i wszystkich.
   To tyle. Tylko oni zasługiwali na miano przyjaciół. Wspierali go w trudnych momentach i pomagali, gdy było źle. Znosili jego humory, problemy. Chodzili razem do klubu. Mieli tam swoje miejsce, którego nikt nigdy nie zajmował. Życie Choi wyglądało niemalże idealnie. Jednakże nawet ideał musi mieć rysę.
       Do salonu wszedł starszy mężczyzna. Był elegancko ubrany, a jego twarz nie wyrażała praktycznie żadnych emocji.
 - Dzień dobry paniczu. - ukłonił się nisko.
Minho zaszczycił go tylko krótkim, nic nie znaczącym spojrzeniem.
 - Gdzie mój ojciec? - spytał młody brunet.
 - Na rozmowie biznesowej w Tokio. - odpowiedział służący.
 - W Japonii? Pracuje w niedzielę? - zdziwił się chłopak. Jednak nie chciał drążyć dalej tematu. Powolnym krokiem zaczął iść w stronę swojego pokoju - Jak coś jestem u siebie. - mruknął i odszedł.
      Klapnął na łóżko i wyciągnął telefon. Było jeszcze wcześnie. Nie mógł z nikim porozmawiać. Jonghyun pewnie śpi, Onew jest zajęty robieniem śniadania dla rodziny, a gdyby zadzwonił do Key i ten jakimś cudem odebrał, nie obyłoby się bez przerażonego i zmartwionego Kibuma pytającego czy nikt go nie pobił. Westchął i podszedł do szafy. Wyjął z niej granatowe rurki, białą koszulkę i dużą, czarną bluzę z kapturem. Powlekł się do łazienki i wziął szybki prysznic. Narzucił na siebie ubranie zszedł na dół.
 - Idę się przejść. - zawołał stojąc u drzwi frontowych. Nikt nie odpowiedział. Sprawdził czy ma przy sobie telefon i wyszedł z domu.


       Mimo iż, była niedziela Taemin wstał wyjątkowo wcześnie.  Nie mógł spać, bo był podekscytowany nową szkołą. Tydzień temu dostał pismo z uczelni o profilu muzycznym. Do tej szkoły wyjątkowo trudno się dostać. Trzeba mieć specjalne zaproszenie od dyrektora albo dużo pieniędzy. Taemin miał to pierwsze. Jego rodzina nie jest zbyt bogata. Jego starszy brat Taesun dorabiał w spożywczym. On natomiast nie mógł sobie znaleźć pracy. Wszędzie mówiono mu, że jest za młody (choć tak naprawdę nie był). Dlatego zdarzało mu się kraść. Były to zwykłe kradzieże kieszonkowe, ale mimo wszystko przestępstwo, więc nie mógł tego powiedzieć nawet Taesun'owi.
  Przeczesał dłonią długie, karmelowe włosy i zaczął się ubierać. Założył ciemne rurki, koszulkę i błękitną, wciąganą bluzę z kapturem. Zszedł na dół. Reszta domu wciąż spała, więc wziął telefon na wszelki wypadek i wyszedł z domu.
      Szedł przed siebie spokojnym krokiem, nigdzie się nie śpiesząc. Włożył słuchawki i włączył muzykę. Idąc wykonywał od czasu do czasu jakiś ruch taneczny. Jego droga prowadziła donikąd. Nie miał celu. Po prostu szedł przed siebie. Wtedy zobaczył swój potencjalny cel. Młody chłopak w bluzie z kapturem. Z tylnej kieszeni wystawały banknoty. Nie wyglądało to na wielką sumę, ale było warte ryzyka. Wciąż spokojnie podążał za nieznajomym. W pewnym momencie zbliżył się na tyle, że zdołał wyciągnąć pieniądze z jego kieszeni. Zaczął się powoli oddalać, kiedy usłyszał, że ktoś za nim mówi:
 - Ładnie to tak kraść?
Rzucił się biegiem przed siebie. Nieznajomy chłopak dalej podążał za nim. Wreszcie Taemin wpadł w ślepy zaułek.
 - Cholera. - zaklął i oglądnął za siebie. Okradziony stał już za nim uśmiechając się perfidnie.
 - Mamusia nie uczyła, że nie wolno przeklinać? - uśmiechnął się jeszcze złośliwiej. Młody Lee ledwo powstrzymywał drżenie rąk. Nieznajomy przycisnął go do ściany. Taemin czuł, że robi się czerwony. To była reakcja, której nie potrafił zahamować. Obcy chłopak zaśmiał się - Słodziutka jesteś. Nie musisz mi oddawać tych pieniędzy. To marne grosze. - odsunął się od niego odrobinę. Wodził dłonią po ciele Taemina badając je dokładnie - Coś taka wychudzona jesteś. - kontynuował - Nic dziwnego, że kradniesz. Nie wyglądasz na bogatą. Zostaw sobie tą kasę. - przeniósł dłoń na policzek chłopaka. Taemin czuł się źle z tym, że nieznajomy myśli, że jest dziewczyną i prawdopodobnie ma na niego ochotę. Zaczął się wyrywać.
 - Puść mnie! - jęknął. Obcy chłopak znów się zaśmiał.
 - Laleczko, trochę się pobawimy, a te pieniądze możesz potraktować jako zapłatę.
Wreszcie Taeminowi udało się wyrwać. Rzucił pieniędzmi w nieznajomego i spróbował uciec. Tamten szybko go złapał.
 - Myślisz, że jak oddasz kasę to wybaczę ci tą zniewagę?
 - Przestań! Jestem chłopakiem, słyszysz? - warknął Lee. Tamten przyjrzał mu się uważniej. Uśmiech jednak nie schodził z jego twarzy.
 - To wiele wyjaśnia. - ścisnął lekko męskość chłopaka. Taemin jęknął i szybko zatkał dłonią usta. Wyższy puścił go śmiejąc się - Nie dziw się, że miałem problem z rozróżnieniem twojej płci. Nawet jęczysz jak tania dziwka.
Tae odepchnął wyższego i odsunął się na bezpieczną odległość.
 - Czego ode mnie chcesz? Oddałem ci pieniądze!
 - Co nie zmienia faktu, że odważyłeś się mnie okraść. Pokazałeś tym brak szacunku. Znajdę cię jeszcze! - oznajmił podle się uśmiechając.
 - A ja mam nadzieję, że nigdy się nie zobaczymy. - burknął Lee i uciekł.


            Minho stał chwilę w ciemnej uliczce wodząc wzrokiem za biegnącym chłopakiem.
 - Uroczy. - mruknął sam do siebie. Był pewny, że jeszcze się spotkają. Nie wiedział jeszcze jak i gdzie, ale był przekonany, że do tego dojdzie. Spojrzał na swoją dłoń. No i doszło do tego, że macałem faceta. Zajebiście. - pomyślał i postanowił wrócić do domu. Spojrzał na telefon. Nikt do niego nie dzwonił. Nic dziwnego. Spacer zajął mu jakieś pół godziny. Wciąż było wcześnie. Mimo to postanowił zadzwonić do przyjaciela.
 - Halo...? - usłyszał zaspany głos w słuchawce.
 - Obudziłem cię Key? - spytał.
Usłyszał jakiś hałas i po chwili odezwał się już pobudzony Kibum.
 - Minho! Coś się stało? Pobili cię? Źle się czujesz? Dlaczego dzwonisz tak wcześnie?
No tak. Mógł się tego spodziewać.
 - Nic się nie stało. Chociaż właściwie... ktoś mnie próbował okraść. Jakiś dzieciak. Słodki. Na początku myślałem, że to dziewczyna.
 - Czyżby wpadł ci w oko?
 - Nie jestem gejem Kibum. - mruknął Minho.
 - Nigdy nic nie wiadomo. Z dziewczynami tylko się zabawiasz. Gdybyś spróbował z facetem...
 - Takie mądrości to sobie zachowaj na kiedy indziej. Nie mogłem spać, więc postanowiłem się przejść. Mojego ojca znowu nie ma, a matka od tygodnia siedzi u babci.
 - Pokłócili się? 
 - Możliwe. Mój starszy wyjechał do Tokio na rozmowę biznesową.
 - To kiepsko.
 - Czemu? - zdziwił się Choi.
 - Jest niedziela. Nikt nie pracuje w niedziele. Nawet jeśli twój tata wyjechał to kto chciałby z nim rozmawiać dzisiaj o pracy?
Minho poczuł, że przyjaciel ma rację. Może i jego ojciec był pracoholikiem, ale nigdy nie pracował w niedziele. Najczęściej siedział w ogrodzie i grał w golfa ze swoim przyjacielem. Matka też nigdy nie wyjeżdżała na długo. Ciągle marudziła na swoją rodzicielkę, że jest przewrażliwiona. Nie zostałaby u niej zbyt długo bez ważnego powodu.
 - Coś jest nie tak...  - mruknął Choi.
 - Pokłócili się! Żadne nie chciało ci tego pokazać, więc wyjechali. Typowe! Właśnie dlatego od razu widać, że coś się stało.
 - Masz rację Bummie. Może umówię ich do psychologa albo jakiejś poradni małżeńskiej na wizytę? Porozmawiają, wyrzucą to z siebie pod okiem fachowca i będzie dobrze.
 - Jaki ty mało romantyczny! Przygotuj im kolację ze świecami! Albo po prostu jakieś romantyczne spotkanie. W miłości nie trzeba psychologów. Jeśli uczucie jest dostatecznie silne, to przetrwa nawet najgorsze problemy. - rozmarzył się Kibum.
 - To nie ma być romantyczne, ale skuteczne. Jesteś niepoprawnym romantykiem, wiesz? - westchnął Minho. W drzwiach od willi powitał go lokaj. Wszedł do swojego pokoju zamykając drzwi - Jutro podobno do naszej szkoły trafi nowy uczeń. Ciekawe kto to taki...
 - Czyżby wielki Choi Minho znany również jako Płonąca Charyzma, zainteresował się nowym uczniem naszej szkoły?
Minho po usłyszeniu tego stwierdzenia prychnął.
 - Po prostu mam co do niego dziwne przeczucia. Samo nazwisko - Lee Taemin. Już na sam jego dźwięk myślę o delikatnej, miłej i naiwnej osóbce. Jednocześnie mam wrażenie, że będzie ciekawie... - zamilkł wsłuchując się w oddech przyjaciela - Nie słuchaj mnie. Zwariowałem.
 - Nie prawda. Możliwe, że masz rację. Jej! Ale fajnie byłoby, gdyby ten chłopak okazał się gejem albo chociaż jakimś słodkim dzieciaczkiem! Już ja bym się nim zajął. O tak! Key-umma zaopiekowałby się maluchem! Aż mnie skręca, żeby go poznać! 
Minho poczuł, że Kibum przestaje nad sobą panować.
 - Uważaj, bo się jeszcze podniecisz. Nie rozumiem jak można być takim cholernym optymistą! Nie ogarniam twojego toku myślenia Key... - mruknął Choi przejeżdżając dłonią po włosach. Nagle usłyszał trzaśnięcie drzwiami - Wybacz Diva, muszę kończyć. Chyba coś się dzieje.
 - Zadzwoń potem i zdaj mi relację!
Rozłączył się i położył telefon na biurku. Zszedł na dół i ledwo uniknął lecącego talerza, który rozbił się o ścianę za nim. W holu stali jego rodzice. Oboje wyglądali na wściekłych. W oczach matki widział jeszcze ból.
 - I co?! Cieszysz się?! Wystarczyło, że ta dziwka zrobiła ci dobrze i już się uśmiechasz?! Jeśli ci nie pasuję to wystarczyło powiedzieć, a nie umawiasz się na boku z innymi! Co ja źle zrobiłam?! Odpowiedz! - krzyczała pani Choi przez łzy. Jego ojciec wydawał się prawie nie wzruszony.
 - Nic złego nie zrobiłem. Jestem mężczyzną. Muszę zaspokajać swoje potrzeby. Nie powinnaś na mnie krzyczeć. - odparł spokojnym, dyplomatycznym głosem. Minho z całą pewnością wdał się w ojca. Nie wierzył w coś takiego jak miłość. Może i jego tata przesadził nie mówiąc o tym jego mamie, ale bez przesady. Był pewien, że matka nie potrafi zaspokoić potrzeb mężczyzny, więc nie dziwił się ojcu.
  Pani Choi wyglądała na coraz bardziej załamaną.
 - I tylko tyle masz mi do powiedzenia? Nie stać cię nawet na wyjaśnienia?! Nie mogę uwierzyć, że wytrzymałam z tobą przez te dwadzieścia lat!
 - Zauważ, że przez cały ten czas fundowałem ci ubrania najlepszych marek, wielką willę, samochód, a naszego syna posłałem do jednej z najlepszych szkół w kraju! A ty kobieto jeszcze śmiesz mieć do mnie pretensje? To ja powinienem być zły! Nie potrafisz mnie zaspokoić, a ja mimo to, łaskawie trzymam cię pod swoim dachem! Znaj moją litość! Teraz ci wybaczę, ale następnym razem dopilnuję, abyś ty i twoja rodzina została bez grosza, a syn został pod moją opieką. - dodał spokojniej patrząc kobiecie w oczy. Ta kiwnęła nieznacznie głową i ukłoniła się lekko.
 - Przepraszam. To się nie powtórzy. - mruknęła i poszła do salonu. Pan Choi obejrzał się za siebie. Zauważył swojego syna i posłał mu chłodny uśmiech.
 - Witaj Minho. Jak się spało? Jutro idziesz do szkoły, więc mam nadzieję, że skończyłeś już piosenkę, którą kazano wam napisać.
 - Witaj tato. Wyspałem się, a zadanie skończyłem już wczoraj.
Ojciec zmierzył go wzrokiem.
 - Powiesz mi gdzie byłeś i dlaczego masz brudny rękaw?
Minho spojrzał na wskazaną część garderoby. Rzeczywiście był brudny. Musiałem się pobrudzić, kiedy przycisnąłem tego dzieciaka do ściany. - pomyślał.
 - Byłem na spacerze. Rękaw musiałem sobie pobrudzić, kiedy oparłem się o ścianę. - oznajmił chłopak.
 - Po co opierałeś się o ścianę? Ktoś cię napadł? - ojciec dalej wypytywał.
Minho zaśmiał się pod nosem.
 - Nie nazwałbym tego tak. Jakiś dzieciak próbował mnie okraść. Uroczy był, ale uciekł.
Pan Choi przyjrzał się synowi uważniej.
 - Mam zlecić komuś, żeby go znalazł? - spytał w końcu po chwili milczenia.
 - Nie. To tylko głupie dziecko. Nie ma pieniędzy, więc jak miałby nam odpłacić? - chłopak starał się jak najszybciej zakończyć rozmowę. Niestety jego ojciec miał trochę inne plany.
 - Słyszałeś o nowym uczniu? - zmienił temat pan Choi.
 - Tak. Nazywa się Lee Taemin, ma osiemnaście lat i przyjechał z jakiegoś małego miasteczka, ponieważ jego matka znalazła tu pracę. Ma starszego brata. Lee Taesuna. Wychowywała ich samotnie matka, a ojciec uciekł jeszcze przed narodzinami młodszego z nich. Będzie chodził do naszej szkoły. Jako specjalne zajęcia ma dodatkowe godziny tańca. To wszystko co wiem.
Ojciec posłał mu spojrzenie pełne aprobaty. To, na które Minho zawsze czeka.
 - Wiesz bardzo dużo. Cieszę się. Dodam jeszcze, że ten dzieciak otrzymał stypendium, a jego rodzina nie jest zbyt bogata. Jego starszy brat chwyta się każdej roboty, żeby zarobić na rodzinkę. Młody Taemin podobno kradł. Jednak to tylko plotki. Więcej dowiedz się sam synu. A teraz sądzę, że powinieneś już iść do siebie. Muszę załatwić pewną sprawę z twoją matką i potrzebujemy prywatności.
 - Oczywiście. - oznajmił Minho i poszedł do swojego pokoju. Tak właśnie wyglądały rozmowy ojca z synem w rodzinie Choi.

             Taemin cały zdyszany wrócił do domu. Trzasnął drzwiami i pobiegł na górę do swojego pokoju.
Koleś którego próbował okraść był co najmniej dziwny.
 - Nie zdziwiło go, że jestem chłopakiem? Powinien się odsunąć i krzyczeć, że wyglądam jak pedał albo po prostu mnie odepchnąć! Nigdy się nie zdarzyło, żeby jakiś koleś zaczął z tego powodu spokojnie żartować. Może jest gejem? A może zwyczajnie chciał ukryć zaskoczenie i obrzydzenie, żeby nie dać mi za wygraną?
    Lee miał tendencję do mówienia samemu do siebie. Pozwalało mu to myśleć bardziej obiektywnie.
Drzwi do jego pokoju nagle się otworzyły i stanął w nich Taesun.
 - Taeminnie? Co się stało? - spytał widząc przestraszony wzrok młodszego.
 - N-nic! Poszedłem na spacer i jakieś dresy mnie zaczepiły. Uciekłem im. I happy end! - Taemin uśmiechnął się udając zadowolonego. Tak naprawdę wcale taki nie był. Był zły. Wściekły sam na siebie, że w ogóle spróbował okraść tamtego chłopaka. Gdyby się na siłę nie pchał i próbował znaleźć legalną pracę to jego rodzinie układałoby się lepiej. Jednak kto chciałby go zatrudnić? Jest delikatny, wygląda jak dziewczyna... A dwa lata temu miał przeszczep serca. Okazało się, że jest chory. Nikt nie wiedział, dopóki nie zasłabł na wf-ie. Trener zadzwonił po karetkę i wydało się. Potrzebne było nowe serce. Na szczęście w ostatniej chwili znalazł się dawca. Po kilku tygodniach Taemin doszedł do siebie i mógł wrócić do szkoły. Starał się jeszcze bardziej. Dzięki temu dostał stypendium. Jego radość była niezmierzona. Mama Taemin'a oraz jego brat również się cieszyli. Chociaż ktoś w ich rodzinie mógł coś osiągnąć!
         Taemin resztę dnia spędził w domu. Po wpadce z rana nie chciał już ryzykować.

             
              Młody chłopak stanął pod oszklonym, nowoczesnym budynkiem. Jego długie, karmelowe włosy były związane gumką z tyłu głowy. Na twarzy miał wypisaną niepewność. Bał się nowego środowiska, ludzi. Miał złe wspomnienia z liceum i nie chciał, żeby wszystkie te sytuacje znów się powtórzyły. Mimo to, strachu nie było po nim widać. Starannie ukrył wszystkie emocje. Zapiął bluzę pod samą szyję i pewnym krokiem skierował się na uczelnię.
    Wszędzie słychać było żywe rozmowy uczniów, śmiechy, a co jakiś czas można było spotkać pary wykłócające się przy szafkach. Taemin zapukał w drzwi sekretariatu i wszedł po usłyszeniu cichego "proszę". Wnętrze pomieszczenia było elegancko urządzone. Po lewej stronie były kolejne drzwi. Tym razem z ciemnego drewna. Na tabliczce był napis: "Dyrektor". Chłopak skłonił się lekko i przywitał z sekretarkami.
 - Pan dyrektor czeka w gabinecie. - oznajmiła wysoka kobieta ledwo słyszalnym głosem.
 - Dziękuję. - Taemin jeszcze raz się ukłonił i poszedł do gabinetu.
       Na skórzanym fotelu siedział pulchny, siwy mężczyzna. Kiedy zobaczył Tae na jego twarzy rozkwitł sztuczny uśmiech.
 - Lee Taemin! Jesteś tym od stypendium?
 - Tak. - oznajmił chłopak.
 - Wspaniale! Tutaj masz plan zajęć. - podał mu kartkę z planem - Pierwsze zajęcia zaczynasz za pięć minut, więc się pospiesz.

          Cała klasa wpatrywała się jak urzeczona w młodego Lee. Dziewczyny piszczały cicho i wzdychały, a męska część sali była zaskoczona jego uroczą twarzą. Spodziewali się raczej odrażającego kujona w grubych okularach i koszuli w kratkę, a nie ślicznego chłopaka z przydługimi włosami w kolorze karmelu i dużymi czekoladowymi oczami. Ciszę, która nastała w pomieszczeniu przerwał głos nauczyciela:
 - To jest nowy uczeń. Otrzymał stypendium dzięki wzorowym wynikom
Taemin skłonił się lekko wprawiając grzywkę w ruch.
 - Nazywam się Lee Taemin. Miło mi was poznać. - oznajmił aksamitnym głosem idealnie pasującym do nienagannej urody. Kiedy mówił kilka dziewczyn wstrzymało oddech. Usłyszał szepty jakichś dziewczyn spod okna:
 - Jaki on uroczy!
 - Słodziutki!
 - Jest taki śliczny, że nie może być chłopcem!
No cóż. Przyzwyczaił się. Dziewczyny zawsze traktowały go lepiej od chłopaków. Tamci go potępiali i wyśmiewali z powodu wyglądu. Natomiast płeć piękna zawsze stawała w jego obronie co jeszcze dodatkowo pogarszało sytuację.
 - Usiądź Taemin. Z tyłu, pod oknem, obok Minhyun'a.
Chłopak usiadł we wskazanym mu miejscu. Zwrócił uwagę na swojego sąsiada z ławki. Miał krótkie, ciemnobrązowe włosy i jasną cerę. Był przystojny. Na widok młodego Lee uśmiechnął się.
 - Witaj, jestem Minhyun. Mam nadzieję, że się dogadamy! - uścisnął nowemu rękę. Tae odwzajemnił uśmiech.
 - Taemin. Miło mi.
Usiadł w ławce i wyjął książki z torby. Nowo poznany kolega przyglądał mu się z zaciekawieniem.
 - Ile ty masz lat? - spytał przechylając głowę w bok. Tym pytaniem nie zaskoczył Lee.
 - Osiemnaście. - oznajmił spokojnie.
 - Niemożliwe! Wyglądasz na piętnaście albo najwyżej szesnaście! Taki uroczy... - ostatnie dodał bardziej dla siebie.
      Po lekcji Minhyun postanowił oprowadzić Taemin'a po szkole.
 - A tutaj masz salę gimnastyczną. Teraz trening mają koszykarze. Chcesz wejść? - spytał. Mimo że, chłopak pokręcił głową i tak wciągnął go do pomieszczenia. Stanęli pod ścianą. Przed nimi rozgrywała się walka. Dwóch wysokich i przystojnych kolesi przeciwko sobie. Grali jeden na jeden. Nagle wyższy z nich odwrócił się i spojrzał w stronę nowo przybyłych. Serce Taemin'a stanęło. Z przerażeniem stwierdził, że osoba, która na niego patrzy to ten sam chłopak co poprzedniego dnia. Na twarz koszykarza wpłynął kpiący uśmieszek. Rzucił ostatni - zwycięski raz.
 - Rewelacja! Pan Choi jak zwykle wyszedł z bitwy zwycięsko! - krzyknął zadowolony trener. Przeciwnik Minho spojrzał na niego.
 - Nie miałem szans trenerze! On jest maszyną! Kosmitą! - wysapał i oklapł na ławkę. Od razu podbiegł do niego jakiś wysoki chłopak. Był wyzywająco ubrany. Już z daleka wyglądał na geja.
 - Jjong! Nie umieraj kocie! - oblał przegranego wodą. Tamten zaśmiał się i zmierzwił mu włosy.
 - Dzięki Key.
Kibum na ten gest zarumienił się lekko, ale nie dał po sobie poznać, że jest zawstydzony.
 - Pff... Ja po prostu jestem nieziemsko miły! Dziękuj mi na kolanach! W końcu jesteś tym przegranym! - wytknął na Jonghyuna język. Po chwili gonili się po całej sali. Taemin dalej jak osłupiały wpatrywał się w Minho. Teraz wydawał mu się jeszcze wyższy i lepiej zbudowany niż poprzednim razem. Choi oznajmił coś trenerowi i po chwili ruszył w kierunku dwóch młodszych chłopców.
Ten moment wybrał Tae na otrzeźwienie. Złapał Minhyun'a za ramię.
 - Chodźmy stąd! J-ja muszę do łazienki! - powiedział po czym wyszedł szybko z sali. Min poszedł za nim.
 - Taemin! Toaleta w druga stronę! - krzyknął za nim. Lee zawrócił i zderzył się z czymś twardym. Spojrzał w górę. Ledwo powstrzymał krzyk zasłaniając usta ręką.
 - Witaj. Jesteś Taemin? Minnie? Uroczo. Spotkajmy się po lekcjach. Porozmawiamy sobie trochę. - uśmiechnął się z wyższością i wrócił na salę. Tae upadł na ziemię. Minhyun podbiegł do niego.
 - Ej! Taemin! W porządku? - spytał i pomógł mu wstać.
 - W porządku. To nic. Kto to był?
 - Choi Minho. Kapitan drużyny koszykarskiej. - przyjrzał mu się uważniej - Poznaliście się wcześniej?
 - N-nie. Mówiłem, że to nic...
Minhyun posłał mu pokrzepiający uśmiech.
 - Możesz mi zaufać. Chodź, porozmawiamy.
Taemin ufnie podał mu dłoń i poszedł za nim.
Znaleźli się w jakimś odludnym miejscu.
 - Mów. - oznajmił Minhyun.
Tae westchnął.
 - Ja... nie jestem taki grzeczny jak niektórzy myślą. Moja rodzina nie ma pieniędzy. Ostatnio jest coraz gorzej, więc zacząłem... kraść. - zerknął na Min'a. Ten patrzył na niego skupionym wzrokiem. Kontynuował. - Wczoraj postanowiłem się przejść. Zobaczyłem wysokiego bruneta ze słuchawkami w uszach. Z kieszeni wystawały mu pieniądze. Nie wyglądał na biedaka, więc uznałem, że to łatwa okazja. Jednak nie wszystko poszło po mojej myśli. On w pewnym momencie przełączył piosenkę i mnie zauważył. Próbowałem uciec, ale złapał mnie w ciemnym zaułku i powiedział, że jeszcze coś wymyśli i jak znów się spotkamy to mu zapłacę z nawiązką. Koniec.
Minhyun przytulił chłopaka.
 - Nie martw się. Załatwimy to jakoś! Masz już mnie. Pomogę ci.
 - A-ale dlaczego? Czemu chcesz pomagać komuś takiemu jak ja? - zdziwił się Taemin.
Chłopak uśmiechnął się.
 - Bo tak robią przyjaciele.

              Minho po treningu wziął szybki prysznic. Kropelki wody pięknie rzeźbiły jego dobrze zbudowane ciało. Był idealny. Wiedział o tym. Stojąc pod prysznicem przypomniał sobie przestraszoną twarz Taemin'a. Parsknął śmiechem i pokręcił głową. Zamknął oczy i rozmasował sobie kark. Taki śliczny chłopak, a kradnie. I jeszcze w dodatku trafił do naszej szkoły. Lepiej być nie mogło! - na jego twarz wpłynął zadowolony uśmiech. Choi Minho był lepiej niż zadowolony. Jak zwykle spełniło się jego życzenie. Chciał spotkać chłopaka, który próbował go okraść. A tu niespodzianka. Spotkał go szybciej niż przypuszczał i to w dodatku, w jaki sposób!
Wyszedł spod prysznica i owinął się ręcznikiem w pasie. Przebrał się w normalny strój, spakował torbę i opuścił szatnię z przebiegłym uśmiechem na ustach.
 - Co ty taki szczęśliwy? - usłyszał za sobą znajomy głos.
 - Nie wiem o co ci chodzi, Key. - oznajmił bez odwracania się.
 - Phi! Myślisz, że ja nic nie widzę? Key-umma widzi wszystko! - prychnął Kibum do przyjaciela. Minho tym razem odwrócił się.
 - I co w związku z tym? - zapytał.
 - Jak to co? Chcę spytać co to za szczęściara! - pisnął Key. Choi wydawał się zdezorientowany.
 - O co ci chodzi?
 - A no tak! Zapomniałem, że ty Żabolu nie masz uczuć. - powiedział Kibum.
Minho przystanął.
 - A czy uczuć możesz dotknąć? Zobaczyć je? Usłyszeć? Człowiek musi być szczęśliwy tylko z powodu miłości? Jeśli tak, to ja nigdy nie będę. Nie wierzę w miłość. - oznajmił ponurym tonem i ruszył dalej przed siebie.
 - Gdybyś ty był taki mądry na koreańskim... - burknął Key i pobiegł za przyjacielem.

        Po lekcjach, tak jak się umawiali, Taemin czekał na Choi pod szkołą. Ten pojawił się po dziesięciu minutach. Zaprowadził Lee za szkołę.
 - Więc? - zaczął Taemin - Mógłbyś się sprężyć?
Minho znów uśmiechnął się przebiegle. Tae nienawidził tego uśmieszku.
 - Księżniczka się spieszy? Przykro mi, ale twoje zdanie w tym momencie się nie liczy. Wczoraj próbowałeś mnie okraść, a dzisiaj prawie zemdlałeś na mój widok. Teraz nagle zebrałeś się na odwagę i pyskujesz? - zbliżył się do niego niebezpiecznie - Mam cię ukarać?
Taemin prychnął.
 - Po prostu przejdź do rzeczy! - burknął.
 - Chcę ci tylko powiedzieć, że mam cię na oku. Pragnę też zaznaczyć, że jestem najbardziej wpływowym uczniem w szkole i mogę zamienić twoje życie koszmar jeśli mi podpadniesz. Nie miewam wyrzutów sumienia, więc nie obchodzą mnie konsekwencje. Za tydzień wymyślę sposób w jaki mógłbyś mi zrekompensować straty, które poniosłem wczoraj.
Lee przewrócił oczami.
 - Jakie straty niby? Oddałem ci pieniądze.
 - Duma. Moja własna duma. Próbowałeś mnie okraść. Mogę to uznać za zniewagę. Nie martw się. Widzimy się w tym miejscu za tydzień o tej samej godzinie. Wtedy powiem ci jak masz mi wynagrodzić swój brak szacunku do mojej osoby. - przebiegły uśmiech nie schodził mu z twarzy. Taemin nie stresował się już. Czuł czysty gniew. Na Minho i samego siebie. Po co się pchał, żeby go okradać? Skąd mu się wziął ten głupi pomysł? I jeszcze jedno pytanie - co takiego wymyśli Choi?

       **********************************************************************

Heh, to by było na tyle. Długo mnie nie było, bo byłam na obozie itp., ale wróciłam z nowym opowiadaniem! ^^ I jak się podoba? Jeszcze raz gorąco zachęcam do komentowania! Nie wiem, kiedy napiszę nowy rozdział poprzedniego opowiadania. Może niedługo. W każdym razie dziękuję za poświęcenie mi uwagi. Sayounara! ;*